„FoRma” – czyli...?
Miejsce. Przede wszystkim miejsce spotkań kobiet, za którymi podążają emocje, radości, śmiech, marzenia ale też ludzkie dramaty.
Skąd pomysł na "FoRmę"?
Pomysł narodził się w trakcie współpracy z młodzieżą zagrożoną wykluczeniem społecznym, przebywającą w Bielskim Ośrodku Socjoterapii dla Chłopców, w którym miałam przyjemność prowadzić zajęcia w ramach autorskiego programu „Klatkofonia”. Dzięki otwartości i pomocy Dyrektorki Ośrodka Pani Aliny Janik, zarówno ja, jak i chłopcy, mieliśmy możliwość wspólnej pracy nad spektaklem.
Jak wspominasz pracę nad projektem? Jakie emocje towarzyszyły Waszej wspólnej pracy?
W trakcie trwania projektu wielokrotnie byłam świadkiem procesu zachodzącego w grupie i w każdym z osobna. Powoli, krok po kroku, udawało mi się uruchamiać w chłopcach koncentrację, uwagę, ogromne pokłady wyobraźni, którą oczywiście potrafili wspaniale wykorzystać w pracy na scenie. Potem przyszedł kolejny etap uruchamiania głosu, uplastyczniania ruchu, poczucia przestrzeni i ruchu scenicznego ale najważniejszy i przełomowy moment który wspominam to chwile, w których dopuścili mnie do swoich światów, pokazali mi kim są, o czym marzą, za czym tesknią, co ich boli a co sprawia im radość. Właśnie poprzez teatr pokazali całą swoją wrażliwość i empatię, to że mają marzenia i chcą żyć normalnie, chcą kochać i być kochani. Nic więcej na początek. Nic więcej ponad to. Wspaniała praca, momentami wstrząsająca... Pamiętam moment, w którym uzmysłowiłam sobie, że to nie te dzieciaki, tak naprawdę wystraszone, zaszczute i bardzo samotne lecz ich rodzice bądź opiekunowie powinni ponosić konsekwencje. Brak świadomości, bezmyslność, brak czasu, a przede wszystkim ochoty na przebywanie z własnym dzieciakiem doprowadziła chłopców do tego miejsca. Doprowadziła ich do kiosku, który obrabowali, do agresji, którą miotają na lewo i prawo, doprowadziła ich do narkotyków i alkoholu. Ktoś może powiedzieć: ok, ale to oni dokonali wyboru. Zgoda, ale czy ktoś pokazał im w ich rodzinnych domach, że są akceptowni i potrzebni, czy ktoś pokazał im, że można żyć inaczej, że można znaleźdź w nich ciepło, wrażliwość i inteligencję? To właśnie dzięki współpracy z tymi fantastycznymi dzieciakami narodził się pomysł otwarcia FoRmy, tak naprawdę to oni stali się zaczątkiem pomysłu.
Różnorodność spotkań, warsztatów, wykładów, skąd czerpiesz pomysły?
Słucham kobiet. Po prostu. Poznaję ich historie, ich tęsknoty, marzenia, pragnienia to wszystko tworzy siatkę informacji ,na której staram się utkać kilka ciekawych chwil. Tak naprawdę, to właśnie kobiety i ich potrzeby są dla mnie inspiracją do dalszych poszukiwań i dalszego rozwoju. Mojego również.

Magda Krauze
Kto jeszcze działa w Formie?
Bezwzględnie Kasia Pająk, bez której to miejsce nigdy nie powstałoby i nie rozwinęło się z etapu pomysłu do etapu rzeczywistego. Kasia, fantastyczna kobieta, która przede wszystkim prowadzi w FoRmie przepiękne autorskie Warsztaty Wizażu i Kolorystyki – weekendowe, tygodniowe, również w tej chwili trwają zapisy na półroczny Warsztat Wizażu. Kobieta, przed którą kolor nie ma żadnych tajemnic, i przy której czas warsztatowy zamienia się w podróż w świat kolorów, pasteli, pudrów, zapachu pomadek i niezliczonej ilości cieni do powiek (śmiech). Poza tym Kasia jest dobrym duchem FoRmy, który dba o najdrobniejsze szczególy. To niesamowicie kreatywna osoba, wprowadza do FoRmy coś zupełnie innego niż ja, np. warsztat autoprezentacji. To druga strona „Formy”, nie związana z arteterapią.
Warsztat Wizażu to trochę jak spełnienie marzenia małej dziewczynki.
Dokładnie. Jak sklep z cukierkami. Radosny, barwny i relaksujący warsztat. Przynajmniej ja za pierwszym razem wyszłam z myślą: „Dzięki Bogu, jestem kobietą!”. Tutaj mamy absolutną możliwość i dowolność zabawy kolorem i testowania na sobie tych wszystkich cudownych kosmetycznych wynalazków .
Ale oprócz tego są też inne tematy, inne warsztaty.
Tak. Ogromnie zróżnicowane i myślę, że jest to proces coraz bardziej postępowy (śmiech).
Warsztat kreatywnego pisania, Warsztat WenDo, Warsztat teatralny, to tylko niektóre z propozycji...
Rzeczywiście staramy się aby była różna rozpietość tematyczna, od tematów lekkich po tematy związane z naszą samoświadomością i potrzebą rozwoju osobistego.

Prace kobiet uczestniczących w warsztatach "Kobieta Nowa"

Czy Bielszczanki chętnie korzystają z takiej formy rozwoju?
Coraz częściej tak, aczkolwiek odwiedza nas też wiele kobiet spoza Bielska, co jest dla nas bardzo miłe.
Który warsztat wzbudza u Ciebie emocje?
Każdy. Każdy z nich pobudza, każdy z nich uświadamia, każdy z nich rozwija. Niewątpliwie jednak są warsztaty, które są dla mnie bliskie. Z pewnością warsztatem, na którym zawsze jestem obowiązkowo, enty raz z kolei jest Warsztat WenDo. Ale lubię też Spotkania Kobiet, które odbywają się w FoRmie raz w miesiącu ze wstępem wolnym. Za każdym razem mamy inny temat wiodący (śmiech). Tydzień temu odbyła się u nas „Przymierzalnia” za miesiąc będzie helloweenowe spotkanie „Na Łysej Górze”, to niezwykle energetyczne i radosne spotkania, kiedy możemy pobyć ze sobą w babskim gronie i dobrze się przy tym bawić.
Ale pracujesz głównie z kobietami i osobami zagrożonymi wykluczeniem społecznym.
Tak.
W jakim wieku przychodzą kobiety na zajęcia?
W każdym. Od licealistek do wspaniale dojrzałych kobiet.
Starasz się o dyplom choreoterapeuty w Stowarzyszeniu Choreoterapii i przy Polskim Teatrze Tańca w Poznaniu. Czym jest choreoterapia?
Terapią tańcem i ruchem. Obejmuje przede wszystkim taniec, ćwiczenia muzyczno-ruchowe i improwizację ruchową do wybranej muzyki. Jest świetną forma ekspresji. Od uczestniczek nie jest wymagana znajomość jakiegokolwiek tańca i doświadczenia. Choreoterapię stosuje się również wsród osób niepełnosprawnych zarówno fizycznie jak i intelektualnie. Są również metody pracy poprzez choreoterapię z osobami starszymi i przewlekle chorymi. Jest to wspaniała forma pracy z ciałem bez względu na wiek i stan fizyczny a przy tym dająca ogromną radość, bo czym innym może być wspólny taniec jak nie radością.
A teatr fizyczny? Wiem, że szkoliłaś się u Dana Safera, Pietro Cardillo i Hanrika Kaalund'a. Dużo czerpiesz z technik teatru fizycznego, pracy z ciałem. Czy taki teatr, w którym jednym z podstawowych środków wyrazu jest ciało i ruch jest trudniejszy?
Tak to moja kolejna wielka namiętność (śmiech). Tutaj nie chodzi o to, która z technik teatru jest trudniejsza. Różnica polega na świadomości i wyrażaniu. Zarówno w teatrze dramatycznym jak i teatrze fizycznem zadaniem aktora jest przekazanie emocji. W teatrze fizycznym posługujemy się innymi środkami wyrazu. Tutaj wiele informacji przekazuje się za pomoca ciała. Tekst można zastąpić ruchem.
Czy współczesny, zabiegany człowiek znajduje czas na takie zajęcia?
Jeżeli pozwoli sobie na to, to tak. Choć w pędzie dzisiejszych czasów nie jest to proste.
Ale z tego co wiem Ty sama jesteś osobą niezwykle zajętą. Studiujesz na wydziale aktorskim w Krakowskiej Szkole Teatralnej, właśnie ukończyłaś Studium Tearpii przez Sztukę w Krakowie, grasz w Teatrze Nadrealizmu w Krakowie, prowadziasz zajęcia w FoRmie i nie tylko, jesteś w trakcie realizacji dyplomu choreoterapeuty w Poznaniu, jak Ty znajdujesz na to wszystko czas?
A przede wszystkim jestem mamą trójki dzieci, żoną wspaniałego męża i współwłaścicielką dwóch psów. Staram się to wszystko sensownie poukładać, co jest bardzo trudne ale realne. Przede wszystkim z pomocą mojego męża, mojej mamy i teściowej. Czasami sobie myślę, że im więcej obowiązków, tym łatwiej je poukładać, wtedy czas nie ucieka przez palce.
A na zwykłe domowe obowiązki, np: obieranie ziemniaków znajdujesz czas?
(śmiech) Właśnie ostatnio obierałam ziemniaki na obiad i w pewnym momencie w całej stertce brudnych ziemniaków dostrzegłam takiego w kształcie serca. Pierwsza moja myśl: „Kurczę! Ziemniaki też potrafią kochać!”. Położyłam go w koszyku z cebulą. Teraz jest już strasznie pomarszczony – nazwaliśmy go Zmarszczek. Patrzę jak ten ziemniak się starzeje i uświadomiłam sobie, że podoba mi się ten stan! Cieszę się, że może kiedyś będzie mi dane doświadczyć bycia starą kobietą, mieć jej zmarszczki i mądrość życiową. Więc wracając do pytania: tak, na obieranie ziemniaków też znajduję czas i też może być to inspirujące. Tylko trzeba zobaczyć tego ziemniaka (uśmiech).
Dziękuję za rozmowę.
Maga Krauze – studentka wydziału aktorskiego w Krakowskiej Szkole Teatralnej, członek Stowarzyszenia Choreoterapii w Poznaniu, absolwentka Studium Terapii przez Sztukę w Krakowie.Obecnie w trakcie dokształcania się i realizowania dyplomu choreoterapeuty przy Polskim Teatrze Tańca w Poznaniu i Stowarzyszeniu Choreoterapii w Poznaniu. Specjalizuje się w teatrze terapeutycznym, teatrze fizycznym oraz w pracy z ciałem - terapia przez taniec i ruch - prowadząc zajęcia w Akademii Rozwoju Osobistego FoRma a także między innymi w Ośrodku Socjoterapii dla Młodzieży w Bielsku-Białej. Swoją wiedzę związaną z terapią przez ruch zdobywała szkoląc się między innymi u: Reginy Wolskiej, Naomi Goldberg, Darii Fain. Natomiast doświadczenia związane z teatrem terapeutycznym i teatrem fizycznym zdobywała pod okiem: Inki Dowlasz, Dana Safera, Pietro Cardillo, Hanrika Kaalund'a. Pracuje z kobietami, młodzieżą zagrożoną wykluczeniem społecznym, osobami uzależnionymi i współuzależnionymi, ofiarami przemocy. Zafascynowana technikami gimnastyki emocjonalnej (AGTB) wg techniki Therese Bertherat. Założycielka Akademii Rozwoju Osobistego FoRma w Bielsku-Białej.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Chcesz na bieżąco znać kalendarz imprez i wydarzeń kulturalnych z powiatów: Bielsko-Biała, Pszczyna, Żywiec, Cieszyn?
Dopisz się do czwartkowego newslettera: Co ciekawego na ten tydzień?