![]() Rabaty Bielsko | ![]() Audiobooki | ![]() Forum Bielsko | ![]() Firmy Bielsko | ![]() Praca Bielsko | ![]() Sport Bielsko | ![]() Praca Żywiec | ![]() Nieruchomości |
Nie co, ale po co. O ruchu alternatywnym, działalności społecznej, street arcie, kampaniach Fundacji Arka i 3 Fali.
Dariusz Paczkowski - Urodzony w 1971 roku w Grudziądzu. Wnuk malarza Franciszka Sasanowskiego. Absolwent Akademii Innowatorów Społecznych, związany z Fundacją Ekologiczną Arka. Od 20 lat tworzy zaangażowane społecznie Graffiti i street-art. Projektuje instalacje i wycina szablony. Jest współtwórcą wielu wydarzeń artystycznych, parateatralnych i happeningów z przesłaniem ekologicznym, antymilitarnym, dotyczącym praw człowieka i zwierząt. Organizator międzynarodowych jammów graffiti, między innymi w ramach XIII Międzynarodowego Festiwalu Sztuka Ulicy w Warszawie (2005) czy „Meeting of Syles” w Łodzi (2002). Prowadzi warsztaty w Polsce i na świecie (Anglia, Niemcy, Dania, Francja). W latach 80. aktywista ruchu „Wolność i Pokój”. Założyciel grupy happeningowej „Pod nadzorem” oraz Frontu Wyzwolenia Zwierząt. Współzałożyciel grupy antynazistowskiej GAN oraz grupy 3 Fala sztuki ulicy. Wydawca pisma „Mamkły Mampazury”. Współpracownik Stowarzyszenia Nigdy Więcej oraz przez 10 lat Klubu Gaja. Współtwórca programu „Sztuka dla Ziemi”. W 2004 roku reprezentował Polskę podczas Sezonu Polskiego we Francji („Żyjący świat” Klubu Gaja). Koordynator programu praw człowieka „Niech inni nie będą dla nas obcy”. Nagrodzony w 2001 roku przez australijską Niezależną Fundację Popierania Kultury Polskiej „Polcul”, za pracę na rzecz przeciwdziałania ksenofobii i rasizmowi.
- Jak wyglądały początki Twojej działalności w ruchu alternatywnym?
Dariusz Paczkowski: Pierwszym moim sformalizowanym działaniem, było założenie w Grudziądzu Fan Klubu zespołu Republika o nazwie „Moja krew”. Przez Republikę trafiłem do punkrocka, który był dla mnie wtedy buntem, ale z takim zacięciem w kierunku zmian i raczej stałem po stronie wydających ziny i organizujących koncerty, niż po stronie punkowców z butelką wina.
- „Mamkły mampazury”- to był ten okres ....
Wcześniej działałem jeszcze w ruchu „Wolność i Pokój” z Trójmiasta. Tam poznałem ludzi związanych z Ruchem Społeczeństwa Alternatywnego założonego przez Jacoba, w tym środowisko grafficiarzy i sam zacząłem się tym zajmować. Ruch był nakierowany na tematy wolnościowe, przeciwko służbie wojskowej, ale też ekologiczne, którymi wtedy zacząłem się interesować. Tam poznałem też pierwszych wegetarian, otwartych na moje mięsożerstwo i po jakimś czasie sam zostałem wegetarianinem, a w 1988 roku założyłem Front Wyzwolenia Zwierząt, który rozrósł się do 25 lokalnych grup działających w całej Polsce. Potem zacząłem przyjeżdżać do Bielska Białej na kongres „Teraz Ziemia”, organizowany przez Klub Gaja. W 1997 roku przyjechałem tutaj na pół roku z myślą, żeby się uczyć od Jacka Bożka profesjonalnej działalności, ale pół roku przeciągnęło się do dziesięciu lat. Po dosyć bolesnym rozstaniu z dawnymi przyjaciółmi, przez dziewięć miesięcy dojeżdżałem do Oświęcimia, gdzie pracowałem sprzedając czyściwa bawełniane. To się tak ładnie nazywało, a były to po prostu szmaty do czyszczenia maszyn. Jak rzuciłem tą pracę, Wojtek Owczarz, prowadzący Fundację Ekologiczną Arka, zaprosił mnie do współpracy i znowu mogłem robić to, co kocham.

- Które działania happeningowe były dla Ciebie najważniejsze?
Zacznę może od tego, że określam się jako działacz społeczny. Działania artystyczne, sztuka, są dla mnie narzędziem. Od samego malowania graffiti ważniejsze jest dla mnie to, co maluję i po co.



- Jakie środki wykorzystujesz w działaniu związanym z tak zwanym art.-street?
Żeby dotrzeć z przesłaniem do jak największej grupy ludzi, a w przypadku Fundacji Ekologicznej Arka jest to przesłanie ekologiczne, trzeba dotrzeć do mediów. My używamy języka sztuki. Jest on bardziej zrozumiały i nie wzbudza negatywnych emocji. Do nagłaśniania swoich idei zacząłem używać przede wszystkim graffiti, bo tym się głównie zajmuję, ale też innych form, jak na przykład happeningi, czy uliczne instalacje. Oprócz nagłośnienia problemu, staramy się też podsuwać ludziom rozwiązania danej sprawy, pokazywać, co każdy może zrobić, by problem załatwić. Obecnie Fundacja Ekologiczna Arka prowadzi kampanię „Kochasz dzieci nie pal śmieci”- dotyczącą palenia śmieci w piecach domowych. Towarzyszył jej między innymi happening, w którym przebierałem się za Dioksynę, czyli związek rakotwórczy, który wylatuje z kominów, malowaliśmy też graffiti w Warszawie, Bielsku i Żywcu. W kampanii „Surowce na wodę”, naszym partnerem jest Polska Akcja Humanitarna, dla której zbieramy pieniądze, przeznaczone na kopanie studni w Afryce. Na Galerii Bielskiej BWA pojawiło się graffiti przedstawiające krany, a w Katowicach z kolei, zrobiliśmy wodny happening, w trakcie którego nie zużyto ani jednej kropli wody. W Żywcu malowałem symbol recyklingu i moją córkę, która pomaga mi zbierać surowce na wodę. A jeśli chodzi o instalacje, to warto wspomnieć o zawieszaniu z osobami niewidomymi tabliczek w alfabecie Braila w Bielsku-Białej i Krakowie.
- Jak wygląda współpraca z innymi artystami w ramach działań w przestrzeni społecznej?
Ostatnio współpracuję z Wiesiem Łysakowskim. Efektem tej współpracy są między innymi banery z trzema szokującymi fotomontażami, zawieszone przy Zamku. Nasze prace są pokazywane w centrach handlowych w całym kraju. Razem też malowaliśmy sześćdziesięciometrowej długości baner na dachu w Warszawie pod hasłem „Ratujmy Beskidzkie Lasy”. Małgosia Rozenau, Krzysztof Kokoryn - to z kolei artyści, których udało się nam zaprosić do współpracy i wspierania idei ekologicznych. W pewnym sensie jestem dumny z bycia pomostem pomiędzy ekologami, a światem sztuki. Współpracujemy też z Agatą Smalcerz - dyrektorką Galerii Bielskiej BWA, która nota bene, niedawno sadziła z nami drzewa w Szczyrku. PCA oraz INK to para twórców z Warszawy. Malowali ze mną na garażach przy szpitalu wojewódzkim na temat związany z problemem niszczenia w beskidzkich lasach. Regularnie maluję społeczne przesłanie także z bielską ekipą dojrzałych wrajterów: Malik, Kamer, Kis, Turboss, to świetni artyści godni polecenia. Próbuję wciągać do współpracy jak najwięcej osób.
- W jakich miejscach w Bielsku pojawiają się Twoje graffiti?
Staram się zdobywać zezwolenia i malować legalnie w różnych miejscach. Dużo maluję w kraju, ale jeśli chodzi o Bielsko Białą, to przy Dworcu PKP na tyłach blaszanych pawilonów, za zgodą właścicieli, powstało sporo wrzutów związanych z akcją przeciwko paleniu śmieci. Do tego projektu zapraszałem też innych artystów - jak na przykład Mapet z Warszawy ,czy grupa Monstfur z Częstochowy.
Inne miejsce to garaże przy Szpitalu Wojewódzkim, gdzie pojawiły się malunki o lasach, a ostatnio przekaz pt. „Posprzątaj po naziolach”, związany z kolei ze Stowarzyszeniem „Nigdy Więcej”. Kilka moich prac dotyczących między innymi Tybetu, jest na ulicy PCK pod wiaduktem. Obecnie mieszkam w Żywcu, gdzie również - przy dworcu, na magazynach u pana Słowika, znajduje się legalna galeria. Na co dzień pracuję w Fundacji Ekologicznej Arka, współpracuję też ze Stowarzyszeniem Inna Przestrzeń, zajmującym się między innymi ochroną praw człowieka w Tybecie. Ostatnio zrobiliśmy wspólnie happening „Tybet - wolna przestrzeń”, który był pokazywany w Bielsku i w Żywcu. W wakacje pomagam Fundacji Czarodziejska Góra, która prowadzi obozy wspinaczkowo - rehabilitacyjne dla dzieci z autyzmem. Pomiędzy zajęciami zawsze znajduję czas by coś namalować lub wykuć w kamieniu. Sporo moich prac można zobaczyć na stronie grupy 3fala, z którą współpracuję. Zapraszam na www.3fala.art.pl

Dziękuję za rozmowę
Opracowanie: Dagmara Stanosz
Do tej pory w ramach "Almanachu" zaprezentowaliśmy >>
Weź udział w konkursach BB365. Do wygrania bilety na koncerty, wejściówki na imprezy, rabaty i wiele niespodzianek. Zapoznaj się z konkursami na ten tydzień >>
Jeszcze nie korzystasz z przywilejów jakie przygotowaliśmy dla użytkowników strefy VIP? Dołącz do grona VIP BB365. Skorzystaj z bezpośredniego linku: Tylko_Dla_VIP