![]() Rabaty Bielsko | ![]() Audiobooki | ![]() Forum Bielsko | ![]() Firmy Bielsko | ![]() Praca Bielsko | ![]() Sport Bielsko | ![]() Praca Żywiec | ![]() Nieruchomości |
Podczas Tygodnia Kultury Beskidzkiej cały Żywiec żył festiwalem. Plener rzeźbiarski odbył się w parku, na Rynku swoje popisy dawali instrumentaliści, zaś w amfiteatrze Pod Grojcem można było obejrzeć najlepsze polskie zespoły i poczuć łyk egzotyki, oglądając zespoły z zagranicy.
Tegoroczny Tydzień Kultury Beskidzkiej rozpoczął się… godzinę wcześniej niż zwykle. Zazwyczaj pierwszym akcentem było uroczyste odegranie hejnału TKB na melodię „Szumi jawor, szumi”, w tym roku TKB w Żywcu rozpoczęli… rzeźbiarze. Przygotowali oni rzeźby kapeli góralskich. Ich plener odbył się w żywieckim parku.
Punktualnie o 10.00 rozpoczął się przegląd kapel, grup śpiewaczych i solistów. Na małej estradzie na żywieckim Rynku pojawili się też instrumentaliści oraz duety występujące w kategorii „mistrz i uczeń”. Takich przyśpiewek, które można usłyszeć na przeglądzie nie można usłyszeć nigdzie indziej. Warto przyjść i posłuchać, bo to autentyczne perełki kultury ludowej. Na żywieckim Rynku można było też odwiedzić targi sztuki ludowej. Były rzeźby, zabawki ludowe, obrazki, ale jeż coś dla ciała, czyli stoiska z góralskimi specjałami kulinarnymi.

Tymczasem w amfiteatrze „Pod Grojcem” rozpoczął się 42. Festiwal Folkloru Górali Polskich. Dwadzieścia dwa zespoły rywalizowały o Złote, Srebrne i Brązowe Żywieckie Serce. Uroczystego otwarcia festiwalu dokonali burmistrz Żywca Antoni Szlagor i dyrektor Regionalnego Ośrodka Kultury w Bielsku-Białej Leszek Miłoszewski. Antoni Szlagor wraz ze współprowadzącym imprezę Andrzej Maciejowskim odtańczyli nawet hajduka!
Kiedy organizacyjnie uda się zapiąć wszystko na ostatni guzik, organizatorom Tygodnia Kultury Beskidzkiej przychodzi trzymać kciuki za to, żeby słoneczna pogoda utrzymała się jak najdłużej. Jednak jakoś już tak się to poukładało, że zazwyczaj pierwsze dni imprezy bywają pochmurne, a potem z dnia na dzień jest coraz bardziej słonecznie i ciepło.
To właśnie deszcz był największym przeciwnikiem organizatorów w trakcie drugiego dnia imprezy. Najpierw przegnał uczestników konkursu kapel, instrumentalistów i śpiewaków ludowych z małej estrady na Rynku do sali Miejskiego Centrum Kultury w Żywcu. Tam swoje popisy wokalne i instrumentalne prezentowali wykonawcy z różnych zakątków gór, nie tylko polskich, ale i czeskich. Wśród wykonawców pojawiła się coraz bardziej popularna Fickowa Pokusa, czyli duet instrumentalistów Marcin Pokusa i Przemysław Ficek. Kunszt gry na skrzypcach przez Marcina Pokusę był długo jeszcze komentowany przez członków pozostałych ekip.

Wieczorem impreza przeniosła się do amfiteatru „Pod Grojcem”. Tam jako pierwszy wystąpił „Mały Haśnik” z Żabnicy. I co tu dużo ukrywać, chociaż zespół wystąpił poza konkursem, to i tak zebrał bodaj największe w ciągu dnia oklaski. Młodzi i bardzo młodzi wykonawcy i wykonawczyni pokazali, że mają program przygotowany w każdym calu. Zachwycali dokładnością i precyzją wykonania. Jeśli w dalszym ciągu będą się tak rozwijać, za kilka lat są murowanymi kandydatami na sięgnięcia po Złote Żywieckie Serce.
W ramach 42. Festiwalu Folkloru Górali Polskich zobaczyliśmy kolejne zespoły walczące o wspomniane wcześniej Złote Żywieckie Serce. „Skalni” z Krakowa pokazali w programie zwyczaje związane z Zielonymi Świątkami. Można było obejrzeć między innymi opalanie zboża i góralskie ognisko. „Przyszowianie” z Przyszowej zaprezentowali zwyczaje związane z okresem żniw. Przyglądająca się pokazowi publiczność z zachwytem podziwiała kunszt młócenia przy pomocy cepów. Tradycyjnie w znakomitej formie byli „Oldrzychowianie” z Oldrzychowic. Polacy z Zaolzia od lat są jednymi z faworytów konkursu, gdyż tam od lat pielęgnuje się polskie, góralskie tradycje.

Zespoły zagraniczne były reprezentowane przez kolumbijski zespół „Zaite” z Yopalu. Piękny, kolorowy, co chwila zmieniający stroje. Na to by go zobaczyć warto było poczekać dość długą chwilę, w trakcie której stroiła się kolumbijska kapela.
Największe brawa bez uznania należą się żywieckiej publice, która mimo ulewnego deszczu nie zraziła się i siedziała na widowni do ostatniego taktu zagranego w niedzielny wieczór.
Koncerty Festiwalu Folkloru Górali Polskich to nie tylko śpiew i taniec, ale również piękne widowiska oparte na tradycjach ludowych. Dzięki tym prezentacjom, wiele z nich ocalone jest od zagłady. Bo doprawdy trudno dzisiaj spotkać chłopaków okadzających zboża, czy też nietypowych, bo wielkanocnych… kolędników. Takich zaprezentowali „Dolanie” z Gilowic, którzy przypomnieli, że w ich zakątku Beskidów, w Lany Poniedziałek, od domu do domu chodzili przebierańcy, którzy ze śpiewem na ustach odwiedzali kolejne domy. Byli efektownie przebrani, a polane przez nich wodą dziewczyny mogły liczyć na szybkie zamążpójście. Dla pełnej jasności, nie nazywano ich kolędnikami, tylko śmigorzami.
W poniedziałkowy wieczór refleksyjny koncert dał zespół z Tajwanu. Największą ciekawostką z nim związaną jest fakt, że zespół przed występami na TKB, nigdy wcześniej nie koncertował za granicą. Dał 150 koncertów w Tajwanie i ani jednego poza jego granicami. Muzycy i tancerze z Wietnamu zaprezentowali program spokojny, wyciszony, z nutką nostalgii. Pomimo, że nie było brawurowych popisów na scenie, bardzo spodobali się żywieckiej publiczności, która nagrodziła ich gromkimi brawami. We wtorkowe popołudnie wystąpiły żywiołowe zespoły z Łotwy i Rumunii. Tańczyli, śpiewali, ich entuzjazm był widoczny gołym okiem, dlatego trudno dziwić się, że publiczność nie chciała ich puścić ze sceny, domagając się kolejnych bisów.