Jan Kowalski - najpopularniejszy obywatel naszego kraju. Dla Weroniki, Michaliny i Żanety - Kowalski jest m.in. Edytą – nauczycielką języka francuskiego w Wilnie, Tomaszem – korespondentem radiowym w Rumunii, Joanną – studiującą na Węgrzech, czy Stanisławem – nauczycielem języka polskiego w Mołdawii. To właśnie tych wschodnich emigrantów spotkały na swojej drodze podczas realizacji projektu JAN KOWALSKI NA EMIGRACJI. EUROPA WSCHODNIA W OBIEKTYWIE. Dziś możemy oglądać film i zdjęcia, które są zwieńczeniem ich przedsięwzięcia. Możemy również poznać szczegóły wyprawy, bo mieliśmy przyjemność z nimi porozmawiać. Weronika Brączek, Michalina Mrożek i Żaneta Pochopień ukazują nam obraz Kowalskiego na Wschodzie.
BB365: Kiedy i w jaki sposób zrodził się w Was pomysł projektu " Jan Kowalski na emigracji"?
To była długa droga. W okolicach września 2009 r. mając do dyspozycji rok, bowiem skończyłyśmy studia i tak się złożyło, że ta część z nas, która zdawała na kolejne studia nie dostała się, postanowiłyśmy ten czas wykorzystać. Weronika zaproponowała podróż, która miała być pretekstem do zobaczenia czegoś nowego i zrobienia czegoś ciekawego. To był wstęp do burzy mózgów. Setki pomysłów na to, co możnaby zrobić. Godziny spędzone przed internetem w poszukiwaniu projektów, które pomogłyby uściślić temat naszych poszukiwań. I tak przez kolejne propozycje zaczynając od spotkań z artystami, przez grę miejską "Poznaj innego" dla mieszkańców i polskich emigrantów pozwalającą jednym i drugim poznać się bliżej powstał Jan Kowalski na emigracji. Europa wschodnia w obiektywie w pierwotnej formie, która właściwie, aż do teraz się zmienia i dojrzewa.
BB365: Jaki jest cel Waszego projektu?
Nasz projekt ma przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie: Czym jest współczesna emigracja? Jak dzisiaj zmieniło się to pojęcie, oraz czy można mówić o zjawisku emigracji Polaków na wschód? Zależy nam również na tym, by przełamać stereotypowe wyobrażenie o wschodzie, wśród Polaków, jako miejsca gdzie "nic nie ma".
BB365: Dlaczego wschodni emigrant został uniwersalnie nazwany Janem Kowalskim?
Pytając przypadkowego przechodnia, z kim kojarzy mu się nazwisko „Jan Kowalski” odpowiedzi na pewno będzie dość dużo. Może budzić skojarzenie z imieniem sąsiada, kuzyna, szefa, wujka…, ale też najpopularniejszego obywatela naszego kraju, który z jednej strony może wydawać się kimś przeciętnym, z drugiej nadzwyczajnym, skoro jego nazwisko cytowane jest we wszystkich papierach urzędowych. Dodatkowo należy zaznaczyć, że jest to ktoś, na kogo temat powstało dużo opowieści i dowcipów.
Dla nas Kowalski jest m.in. Edytą – nauczycielką języka francuskiego w Wilnie, Tomaszem – korespondentem radiowym w Rumunii, Joanną – studiującą na Węgrzech, czy Stanisławem – nauczycielem języka polskiego w Mołdawii.
Dla nas samo słowo „Kowalski” jest pewnym uniwersum, jest synonimem słowa Polak. Sam Kowalski jest postacią o wielu twarzach i nie jednej tożsamości, która ma jeden podstawowy mianownik jakim jest kraj pochodzenia, a także wybór niezbyt popularnego kierunku zamieszkiwania jakim jest Europa Wschodnia. Każdy „nasz” Kowalski pomimo tego, że zdarza mu się mieć ubrany taki sam płaszcz, kapelusz czy walizkę jest indywidualistą. Nawet jeśli za granicą mieszka w tym samym państwie, a nawet mieście obok innego Kowalskiego, wykonuje podobne zajęcia, każdy z nich ma swoje marzenia, przebywa w swoich miejscach. Choć zdarza im się spotkać, w sposób odmienny pielęgnują swoje polskie pochodzenie, kulturę i tradycję. Każdy oddzielnie odczuwa mniejsze lub większe tęsknoty za krajem i jego mieszkańcami, a w innym państwie czuje się mniej lub najbardziej jak u siebie w domu, a co najważniejsze czuje, że jest lub nie jest na emigracji.
BB365: Dlaczego Jan Kowalski emigruje na Wschód, zamiast jak większość na Zachód?
Wśród osób, które spotkałyśmy znaleźli się przedstawiciele tzw. "emigracji serc" jak mówi o sobie Pani Mirosława od 30 lat mieszkająca w Żytomierzu na Ukrainie, także osoby jadące w celach zarobkowych lub takie, które wyjechały, bo w czasach kiedy emigrowały na wschodzie było łatwiej, np. w kwestii edukacji. Wśród powodów takiego wyboru pojawiała się także fascynacja wschodem, jego kulturą i językiem, przypadek lub konieczność - ze względu na pełnione funkcje i podjęte zobowiązania. Jak zatem widać powody są bardzo różne.
BB365: Kogo spotkałyście na Wschodzie? Jaki jest portret polskiego emigranta na Wschodzie?
Z naszego doświadczenia możemy wyróżnić 4 kategorie osób wyjeżdżających na wschód. Są to ludzie:
- przedsiębiorczy, którzy na wschodzie robią biznes
- pracujący dla ogranizacji polonijnych, nauczyciele języka polskiego, ludzie robiący kariery naukowe
- pasjonaci wschodniej kultury
- ludzie, którzy trafili tam przez przypadek.

BB365: W jakim stopniu realizacja projektu i jego końcowy efekt spełnił Wasze oczekiwania, zamierzenia?
Podstawowym zamierzeniem projektu było przede wszystkim spotkanie i rozmowa z Polakami przebywającymi za granicą i to oczywiście się udało. Zamierzeniem projektu było również połączenie pasji każdej z nas i zrobienie czegoś wspólnie. Myślę, że każdego dnia w czasie wyjazdu dodawałyśmy małe elementy, inne odejmowałyśmy. Z efektu końcowego jesteśmy zadowolone, ponieważ projekt dał nam niesamowitą satysfakcje, pewną wolność i spontaniczność, ale też nieustającą potrzebę samoorganizacji i umiejętność wzajemnego wsparcia. Co najważniejsze dzięki projektowi miałyśmy okazję nabyć nowe umiejętności.
Weronika Brączek
BB365: Projekt opierał się głównie na podróżach. Które miasto zrobiło na Was największe wrażenie i dlaczego?
Weronika:Każde miejsce cechowało się czymś niezwykłym, jednak każde z nich zamierzam odwiedzić raz jeszcze. Jedne z miejsc kojarzyły się z innymi miastami, inne cechowało ciekawa architektura, smaczne jedzenie, w jeszcze innym największą wagę odegrali przypadkowi ludzie.
Michalina: mnie największe wrażenie zrobił Belgrad. Miasto, gdzie z jednej strony widoczne są jeszcze pozostałości po bombardowaniach, z drugiej uliczki tętniące życiem, zachwycające widokami rozpościerającymi się z twierdzy Kalamegdan, oraz niesamowicie gościnnymi i pomocnymi ludźmi.
Żaneta: Kiedy próbuję sobie przypomnieć poszczególne kraje najwyraźniejszy jest obraz Mołdawii. Egzotyka tego miejsca sprawiła, że Michalina bez skrupułów obudziła mnie kiedy wcześnie rano przekraczałyśmy granicę. Zdecydowanie było warto. To miejsce jest wizualnie nieporównywalne do niczego, co do tej pory zobaczyłam. Niemal na każdym kroku widać tam ciężką pracę ludzi żyjących z rolnictwa, ich życzliwość i radość. Jest to miejsce, o którym w dzienniku prowadzonym podczas podróży na naszej stronie internetowej pisałyśmy, że łatwiej tam być ptakiem niż człowiekiem. Tam wśród czarnej ziemi (koniec zimy), stad czarnych ptaków na niebie, szarych domków wybijały się te w intensywnych odcieniach zieleni lub błękitu, różnobarwne kapliczki, studnie i bramy wjazdowe jak do hiszpańskiej hacjendy.

Michalina Mrożek
BB365: Co stanowiło dla Was największą trudność przy realizacji projektu?
Trudny był sam proces poszukiwania emigrantów, zwłaszcza, że na wschodzie jest ich niewielu, a nasze wizyty w poszczególnych krajach nie były na tyle długie (od 2 - 7 dni) by umożliwić "spokojne poszukiwanie".
BB365: Czy wyruszając w trasę miałyście dokładny plan podróży? Jak wyglądała faza przygotowania? Czy spotkania z "Janami Kowalskimi" były wcześniej ustalane?
W planowaniu jakichkolwiek działań najlepiej jest, aby zabierać się za te, na które ma się największą ochotę. Projekt przygotowywałyśmy kilka miesięcy, w tym czasie zmieniał się parokrotnie, począwszy od wyboru odwiedzanych krajów i ich ilości, skończywszy na formie wywiadów. Nieodłącznym atrybutem tego etapu jest stały niemal 24h dostęp do Internetu, telefon, notatnik. Jako prywatne osoby nie mogłyśmy przygotowywać działań jak powszechnie robią to organizacje, dlatego liczyły się przeróżne, często nieschematyczne działania na rzecz pozyskania sponsorów, patronów, rozmówców, czy miejsc, gdzie będziemy nocować.
Kontakty z „Kowalskimi” przede wszystkim zdobywałyśmy przez znajomych, organizacje polonijne, czy też przez różnego rodzaju portale internetowe. Niektóre spotkania organizowane były w czasie podróży, lub zupełnie przypadkowo na miejscu. Ramowy plan wyjazdu ustalony był wcześniej, jednak zmieniał się niejednokrotnie. W jednym miejscu były dodatkowe osoby, z którymi chciałyśmy porozmawiać, w innym np. uciekł nam pociąg.

Żaneta Pochopień
BB365: Dlaczego zwykłe mieszkanie na Placu Żwirki i Wigury stało się galerią dla Waszej wystawy?
W tytule projektu pojawia się imię i nazwisko postaci stworzonej na potrzeby projektu. Jan Kowalski, bo o nim mowa to najkrócej mówiąc Polak. Projekt miał na celu między innymi przybliżyć Polaków, którzy wybrali wschód, by poznać powody ich emigracji. Jak najlepiej poznać człowieka? Dobrym pomysłem jest odwiedzenie go w jego mieszkaniu, by w gościnnej atmosferze, przy rumuńskiej herbacie i mamałydze, w tym przypadku, mógł o sobie opowiedzieć. To właśnie, był jeden z głównych powodów wyboru takiego właśnie miejsca. Przy okazji zapraszamy wszystkich na spotkanie z Kowalskim jeszcze do piątku 18.06.2010 r.
BB365: Jak długo trwała Wasza podróż? Jakimi środkami transportu poruszałyście się?
Podróż trwała 38 dni. Przemieszczałyśmy się głównie autokarami (naszym sponsorem był przewoźnik "eurolines", który udzielił nam 50% zniżki na bilety), pociągami, środkami komunikacji miejskiej. Raz próbowałyśmy się dostać z Łotwy, na Litwę - autostopem, ale nam się nie udało.
BB365: Co było dla Was największym pozytywnym a co negatywnym zaskoczeniem podczas realzacji projektu?
Uważam, że nie zdarzyło się nic, co zaskoczyło mnie negatywnie. Powiem więcej pozytywne rzeczy zdarzały się każdego dnia.
BB365: Czy spotkały Was jakieś zabawne sytuacje?
Na pewno! Jedną była kilkugodzinna próba zakupu młynka do pieprzu we Lwowie. Ostatecznie okazało się, że próbując wypowiadać się po ukraińsku stworzyłyśmy tylko nam zrozumiały zlepek słów. Na szczęście zobaczyłyśmy młynek na półce i pokazałyśmy to czego szukamy - palcem.

BB365: Jakie macie plany? Może następny projekt?
Weronika -Następny projekt na pewno. Może zabrzmi to zbyt patetycznie, jednak mam nadzieje, że będzie to trochę nasz projekt życia. Możemy odwiedzać nowe kraje, zapraszać do wywiadów różne osoby. Nawet teraz, gdy od jakiegoś czasu mieszkam w Argentynie, pracuje z Polakiem i miałam okazje poznać kilka osób, które uczą się języka polskiego. Pozostaje mi tylko czekać na przyjazd dziewczyn.
Żaneta - Moje najbliższe plany związane są z intensywnym przygotowywaniem się na kolejne studia formalne i samodzielnymi studiami w dużym uproszczeniu nad scenografią. Następny projekt? Oczywiście! Kowalski na wschodzie to z założenia projekt pilotażowy. W przyszłości ma to być nasz sposób na urlop.
Michalina - Następny projekt - na pewno, z tym, że za jakiś czas. Teraz chcę się podszkolić w tworzeniu filmów, by w trakcie realizacji następnego projektu, zrobić jeszcze lepszy.
Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w realizacji Waszych planów i kolejnych projektów.
Iwona Łabądź
Zobacz także: www.kowalskinaemigracji.pl
- - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Chcesz na bieżąco znać kalendarz imprez i wydarzeń kulturalnych z powiatów: Bielsko-Biała, Pszczyna, Żywiec, Cieszyn?
Dopisz się do czwartkowego newslettera: Co ciekawego na ten tydzień