Drugi dzień Festiwalu
Po niedzielnym wykładzie inauguracyjnym Wojciecha Wawszczyka, specjalisty od animacji, w poniedziałek rozpoczęły się warsztaty filmu anonimowego z Mistrzem, które potrwają do środy. Już podczas wykładu współreżyser Jeża Jerzego wprowadził słuchaczy w tajniki filmowej kuchni, przedstawiając relację z pracy na planie. Podczas warsztatów będzie można dowiedzieć się jeszcze więcej.

Chroniąc się przed upałem w kinie, drugiego dnia festiwalu, można było obejrzeć między innymi dwa nowe polskie filmy: Erratum i Made in Poland, oba będące osobistymi wypowiedziami twórców.

Po południu w Teatrze im. Adama Mickiewicza, odbyło się oficjalne otwarcie festiwalu. Wojciech Majewski, dyrektor festiwalu, zaznaczył, iż Kręgi Sztuki to połączenie tego, co było dawniej oraz sztuki tworzonej współcześnie. Wieczór uświetnił koncert „Tromba Festiva” Barocktrompeten Ensemble Berlin. Artyści z Niemiec, grający na kopiach oryginalnych instrumentów z epoki, pomiędzy kolejnymi utworami objaśniali specyfikę barokowej muzyki. Występ artystów z Berlina był wspaniałą okazją do zapoznania się z muzyką tworzoną pięć wieków temu. Kto nie dotarł na koncert inauguracyjny, ma jeszcze jedną szansę na zapoznanie się z czarującą muzyką barokową, Barocktrompeten Ensemble Berlin pojawi się na festiwalu jeszcze we wtorek.

Tuż po muzycznej wycieczce w przeszłość, mieliśmy okazję wysłuchać koncertu "In Memory of Astor Piazzolla" z okazji 90-tych urodzin kompozytora. Utwory artysty usłyszeliśmy w wykonaniu Beaty Szałwińskiej - fortepian, Izabeli Kopeć – mezzosopran oraz Gilberto Pereyry – bandoneon. Gorące argentyńskie rytmy rozpaliły publiczność, która długo oklaskiwała artystów. Oba koncerty zakończyły się bisami na wyraźną prośbę zachwyconej widowni.
Trzeci dzień Festiwalu
Pomimo wczesnej pory już pierwszy seans dnia w Kinie Piast zgromadził sporo widzów. Obejrzeć można było Niepokonanych, najnowszy film Petera Weira. Historia ucieczki z sowieckiego gułagu została przedstawiona oczami australijskiego reżysera, a więc z zupełnie nieznanej polskiemu widzowi perspektywy. To także przykład filmu, który mimo że powstał w obrębie kina głównego nurtu, zachowuje autorski styl, a więc idealnie wpisuje się w ideę festiwalu Kręgi Sztuki. Także wyświetlane w kolejnych dniach filmy, takie jak Hej, skarbie czy Samotny mężczyzna, wyłamują się ze standardowego schematu hollywoodzkiej produkcji, tym bardziej godne są polecenia.

Wieczorem w teatrze odbyło się spotkanie z Jerzym Trelą. Aktor opowiadał o swoich najważniejszych rolach, o tym jak nie został kolejarzem i rozpoczął studia aktorskie, a także o współpracy z tak znaczącymi postaciami filmu i teatru, jak Kutz, Holoubek czy Łomnicki. Jerzy Trela pytany o podejście do swojego zawodu, przedstawiał go jako wielką pasję, która wciąż zachęca do podejmowania nowych wyzwań, mimo iż niektóre role, jak choćby kreacja Stalina, kosztują aktora wiele wysiłku.
W czasie gdy trwały ostatnie seanse kinowe, rozpoczynał się performance Ryszarda Ługowskiego pod tytułem „Żelazny ptak i płacz Tybetu w świetle księżyca. Morze spokoju”. Był to swoisty mini koncert, w czasie którego autor wydobywał wprawiające w trans dźwięki z mis tybetańskich i gongów. Widz mógł na równi z artystą tworzyć sensy oglądanego przedstawienia, zastanawiając się nad strukturą czasu, procesem tworzenia i rolą artysty.
Czwarty dzień Festiwalu
13 lipca poranny seans przyniósł długo oczekiwane rozwiązanie zagadki. Filmem - niespodzianką okazała się projekcja obsypanego Oscarami: Jak zostać królem z wyrazistą rolą Colina Firtha, jako jąkającego się króla Jerzego VI.
W Galerii Szarej, jak w poprzednich dniach, od godz. 10, co 60 min. chętni słuchali i oglądali wiele ciekawych wystąpień na różne tematy związane ze sztuką. Drugi wykład, pt.: „Antropologia i fotografia - o fotografiach Krzysztofa Gierałtowskiego” (pierwszy -12.07.11., pt. „Antropologia miasta - na przykładzie warszawskiej Pragi” ) dr. Zbigniewa Benedyktowicza – wykładowcy w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej UW oraz SWPS, redaktora naczelnego kwartalnika „Konteksty”, kierownika Zakładu Antropologii Kultury, Filmu i Sztuki Audiowizualnej w PAN, był nie mniej interesujący, niż poprzedni. Także pierwsza część prelekcji dr. Wandy Kamińskiej z UKSW z Warszawy, pt. „Wartości moralne w sztuce” wywołała refleksje na temat tego, jak odbieramy dzieła sztuki, czy kierujemy się tylko względami estetycznymi i wartościowe jest dla nas to, co się nam podoba, czy może staramy się dostrzec także wartości moralne? Wykład może okazać się pomocny przy okazji obcowania z nietypowymi dziełami prezentowanymi podczas festiwalu, dlatego warto wybrać się na drugą jego część. Kolejne spotkanie w Galerii Szarej było przedstawieniem przez ETC, działającej w Polsce i w Europie środkowo – wschodniej, Grupy Fluxus. Wszystkim uczestnikom bardzo podobała prezentowana na zdjęciach oraz przeprowadzona, w zminimalizowanej formie podczas spotkania, Gra Uliczna.
Podczas przeglądy filmowego Wakacyjnych Kadrów, takim nieoczywistym dziełem był obraz Nic osobistego Urszuli Antoniak, który został bardzo doceniony przez zebraną na nim publiczność, czego dowodem były brawa po projekcji. Historia niezwykłego związku dwojga osób, opowiedziana przy użyciu minimum środków filmowych, urzeka swą prostotą. Jest to film prezentowany obecnie podczas wielu przeglądów filmowych. Warto śledzić dokonania tej polskiej reżyserki działającej w Holandii.
Specyfiką festiwalu Kręgi Sztuki jest to, że oprócz głośnych tytułów, kinowych nowości, mają miejsce także wydarzenia kameralne. Wczesnym popołudniem w Bibliotece Miejskiej odbyło się spotkanie z Bolesławem Bieniaszem. Nie było to jednak typowe spotkanie autorskie, bowiem autor tomiku poezji o muzyce, Pogłos Melopei, dopiero na prośbę słuchaczy zaprezentował własną twórczość. Muzyk i pisarz opowiadał natomiast o fascynacji poezją, która wyrywa go z przyziemności, o inspiracjach oraz o innych twórcach. Myślę, że Bolesław Bieniasz wielu zebranych mógł zarazić swoim entuzjastycznym podejściem do sztuki.
Dzień piąty Festiwalu
Piątego dnia Festiwalu Kręgi Sztuki zakończyły się warsztaty operatorskie, prowadzone przez Michała Bukojemskiego. Młodzi adepci sztuki operatorskiej uczyli się jak sprawić, by krótkie opowiastki stały się ciekawymi i estetycznie skomponowanymi scenami.

Formuła warsztatów opierała się na kręceniu przez uczestników wymyślonych naprędce scen. Prowadzący nakreślał efekt lub sposób filmowania i wypuszczał warsztatowiczów w teren. Po parunastu minutach młodzi filmowcy wracali i prezentowali na forum swoje dokonania, którym bacznie przyglądał się prowadzący.
Intensywność pracy nie pozostawiała ani chwili na nudę. Jedne ćwiczenia przeradzały się w następne, w nieustającym dążeniu do perfekcyjnego uchwycenia kadru. A czujnemu wzrokowi Michała Bukojemskiego nie uleciała żadna nielogiczność opowiadanej przez uczestników historii.

Uczestnicy warsztatów przez cztery dni nauczyli się jak prawidłowo kręcić jedną lub dwie osoby, statycznie oraz w ruchu. Dowiedzieli się co to jest oś filmowa i co dzieje się z historią, gdy operator ową oś przekroczy. Efekty wykonanych na warsztatach ćwiczeń zobaczyć będzie można na stronie internetowej festiwalu.
Warsztaty operatorskie już za nami, jednak młodzi filmowcy nie składają jeszcze broni. W piątek rozpoczynają się dwu dniowe warsztaty reżyserskie, prowadzone przez Michała Bogusławskiego. Zatem wiedzę zdobytą od Michała Bukojemskiego wykorzystają teraz, analizując dokumenty przygotowane przez Bogusławskiego.
Dzień szósty Festiwalu
Po raz kolejny gościem festiwalu jest profesor Michał Bogusławski. W tym roku prowadzi wykłady o reżyserii. Dziś zaprezentował słuchaczom trzy filmy tzw. polskiej szkoły dokumentu: Muzykanci, Na torach oraz Ścinki 70-81. Następnie wraz z uczestnikami wykładu dokonał ich analizy, zwracając uwagę nie tylko na aspekty formalne, ale również na specyfikę czasów, w jakich powstawały.
Do czasów PRL-u odnosił się także Czarny czwartek wyświetlany w Kinie Piast. Podczas festiwalu utarł się zwyczaj, iż to właśnie wieczorne projekcje stają się filmowymi wydarzeniami dnia. Na ostatnich seansach prezentowane są najnowsze produkcje i dopiero czas zweryfikuje, czy zachowają się w pamięci widzów. Natomiast filmy cyklu 47 lat DKF „Fafik” już taką renomę posiadają. Dziś wyświetlany był film Thelma i Louise Ridleya Scotta należący do „kina drogi”.

Warto przy tej okazji wspomnieć, że założony w 1964 roku przez Mariana Sabatha cieszyński Dyskusyjny Klub Filmowy „Fafik” dziś jest już czymś wyjątkowym, gdyż zwyczaj dyskutowania po filmowych projekcjach zanika. Z drugiej strony festiwal Wakacyjne Kardy prowokuje do tego typu rozmów i w oczekiwaniu na kolejny seans można usłyszeć wiele ciekawych opinii.
Mikołaj Góralik - student Uniwersytetu Łódzkiego - Wydziałów Filmoznawstwa i Prawa.
