To, co się mówi w oficjalnych mediach na temat zablokowania możliwości działania największego serwisu internetowego udostępniającego możliwość wymiany plików z muzyką i filmami, czyli MegaUpload nie do końca wygląda tak, jak chciałyby to przedstawić koncerny muzyczne oskarżające użytkowników o piractwo. Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że koncerny muzyczne decydują, którego artystę promować i wydawać, a którego nie. Jeśli do tego dołożymy fakt, że większa część zysków ze sprzedaży płyt zostaje w kasach koncernów muzycznych, a nie trafia do kieszeni artystów. A z drugiej strony wyobrazimy sobie, co się stanie, kiedy muzycy sami będą mogli udostępniać swoje utwory do pobrania w Internecie, odpłatnie lub nieodpłatnie, i z tego będzie rodzić się popularność, a nie z decyzji promotorów z koncernów muzycznych. Wtedy nieśmiało zaczyna się pojawiać myśl, czy rzeczywiście to użytkownicy Internetu stanowią zagrożenie dla wolności, czy to koncerny manipulują opinią publiczną chroniąc swoje biznesy i nie dopuszczając do rozwoju wolnej twórczości na wolnym rynku. Kto w tym świetle jest piratem?
Na pewno troszkę więcej światła w tym ciemnym zaułku wprowadzi dalsza część artykułu przygotowana na podstawie źródła: digitalmusicnews.com.
Za zamknięciem MegaUpload mogło przemawiać kilka kwestii. Kim Dotcom, ze swoim bizantyjskim stylem życia jest wręcz modelowym piratem, którego można pokazać w mediach jako tego złego. Cała sprawa ma jednak drugie dno – Dotcom ze swoimi współpracownikami opracował system, który mógłby wyrzucić z interesu gigantów, takich jak Universal Music Group, Sony Music Entertainment czy Warner Music Group na zawsze!
Pomysłem tym jest usługa muzyczna nazwana MegaBox – która już zdołała zebrać partnerów, takich jak 7digital, Amazon MP3, Rovi oraz Gracenote.
Cały zamysł jest bardzo prosty i opiera się właściwie na jednej idei – ominięciu pośredników, czyli w większości przypadków koncernów muzycznych. Artyści za pomocą MegaBoxa mogliby sprzedawać swoje utwory i zatrzymywać przy tym 90% ceny utworu (obecnie od wytwórni artysta otrzymuje maksymalnie 30% wartości sprzedanych płyt).
Co więcej Kim Dotcom mówił, że ma on zamiar płacić artystom także za utwory, które udostępnią oni za darmo. Ma to bazować na usłudze nazwanej Megakey, której szczegółów Dotcom nie chciał zdradzić, lecz powiedział, że ten model był już przetestowany z około milionem użytkowników i działa on bez najmniejszego zarzutu.
Co więcej, Dotcom nawiązał współpracę z kilkoma dużymi artystami, którzy, jak twierdzi, byli chętni porzucić przestarzały model biznesowy wydawania muzyki na rzecz jego pomysłu i wydawać muzykę ekskluzywnie za pomocą MegaBox. Cała reszta wyglądałaby jak połączenie last.fm ze Spotify – czyli pozwalała dzielić się ze znajomymi tym, czego słuchaliśmy, odkrywać nowych artystów na podstawie naszych gustów i od razu na miejscu interesującą nas muzykę kupować.
Jak twierdził kilka dni przed zatrzymaniem Dotcom – „UMG [Universal Music Group] wie, że mamy zamiar konkurować z nimi przez nasz pomysł Megabox.com, stronę, która już niedługo umożliwi sprzedawanie artystom swoich dzieł bezpośrednio słuchaczom”. Widać podziałało, wytwórnie przestraszyły się na tyle, że doprowadziły w końcu do zamknięcia „króla piratów”.
Obecnie dwie główne antypirackie organizacje – MPAA oraz RIAA – wskazują na jedną stronę w sieci jako siedlisko całego zła – Megaupload. Co na ten temat sądzą sami artyści?Przecież to rzekomo oni najwięcej tracą, bo są okradani przez piratów. Ale głos artystów w sprawie Megaupload należy potraktować jako postępowy i wskazujący szansę w nowych technologiach. I nie mówimy tu o byle kim, lecz o takich nazwiskach jak Printz Board, P Diddy, Will.i.am, Alicia Keys, Kanye West, Snoop Dogg, Chris Brown, The Game, Mary J Blige, Kim Kardashian, Floyd Mayweather, Jamie Foxx. W 4-minutowej piosence, której możecie posłuchać niżej śpiewają oni o tym, jak Megaupload jest wspaniałe. Nagrali właśnie piosenkę, w której wyrażają wsparcie dla serwisu.
Megaupload oraz Megavideo – dwie strony należące do jednej firmy wskazywane są obecnie w Stanach przez grupy reprezentujące przemysł muzyczny jako siedlisko piratów, którzy rzekomo kradną amerykańskie treści, przez co kradną amerykańskie pieniądze, przez co niszczą miejsca pracy w USA, przez co niszczą całą ekonomię! Czy to jest prawda? Czy to nie jest atak na nowe firmy, nowe zjawiska i próba zablokowania nowych trendów naszego życia?
Aby obejrzeć teledysk MegaUpload kliknij w obrazek: