W Rudeboy'u zagrała Coma. Z powodu ograniczenia liczby akredytacji dziennikarskich musieliśmy zdecydować czy wysyłamy dziennikarza czy fotoreportera. Poszedł fotoreporter - Paweł Górowicz - bo doszliśmy do wniosku, że po co pisać o koncercie jeśli można go pokazać. Na miejscu okazało się, że jest również Adrian Błachut, który często z nami współpracuje. Super! Co dwa aparaty to nie jeden. I to obaj ich posiadacze to fani Comy. Ale...
Żeby odpowiednio rozwinąć wątek na chwilkę przeniosę nas na koncert Marii Peszek, który też w Rudeboy'u odbył się kilka miesięcy temu. Byłem na nim jako obsługa prasowa wraz z fotografem Ulą Kóską. Jeszcze przed nami do klubu dotarł z naszej redakcji Kazek, który czekał cierpliwie godzinę bo był z Marysią umówiony na wywiad. Niestety gwiazda się spóźniła, wywiadu nie było. Przed koncertem poprosiłem menadżera żeby spytać czy mają jakieś preferencje i zasady dotyczące fotografowania. Jak zwykle chciałem być miły i okazać szacunek artyście tym bardziej, że piosenki Peszkowej działają na mnie wyjątkowo pozytywnie. Od menadżera usłyszałem: trzy pierwsze kawałki, bez flasha, jak was później zobaczę to zabieram aparat. Wbił mnie w szok! Spytałem jeszcze co z tymi wszystkimi osobami, które prywatnie będą robić zdjęcia i błyskać flashami bez opamiętania przez cały koncert. Pytanie zostało bez odpowiedzi a na odchodne usłyszałem "Wy znacie zasady!".
Opowiadam to jako refleksję nad rolą mediów, dziennikarzy i fotografów we współczesnym show biznesie. Bez mediów nie ma przepływu informacji, my promujemy koncerty, nowe wydarzenia, przekazujemy fakty i opinie. Pracujemy, mamy swój wkład w tworzenie kultury, w rozwój każdego artysty i twórcy, który komunikuje się z publicznością. Ale czy wszyscy to rozumieją?
Kilkakrotnie ostatnio w Bielsku spotkałem się z takim przekonaniem organizatorów imprez, zwłaszcza tych bardziej urzędowych, że to media powinny zabiegać o patronat prasowy. Hmm. Jakieś dziwne podejście. Ale cóż, kto tak myśli tego w mediach mało. Bo to przecież dla dobra imprezy organizator powinien zadbać o jak największy rozgłos i wciągnąć redakcje w nagłaśnianie wydarzenia. W przeciwnym przypadku... mądrzyć się nie ma co, ale chyba co niektórzy zastanawiają się dlaczego na kilka odbywających się ostatnio w Bielsku imprez przyszło tak mało ludzi?
Wróćmy do koncertu Comy. Informacja o ich występie była na naszej stronie już od kilku miesięcy. W ostatnim tygodniu przeszła przez stronę główną, linki wysłane zostały do użytkowników newslettera, zamieściliśmy też kilka newsów z linkami na forach o koncertach. Oczywiście sam klub też zadbał o dobrą promocję. W efekcie sala była pełniutka po brzegi, bilety nie należały do najtańszych więc na pewno wszyscy zarobili i powinni być zadowoleni. Pewnie są. Ale czy są też świadomi tego co prowadzi do takiego sukcesu? Albo z drugiej strony patrząc - jak odpycha się od siebie ludzi i wywołuje u nich niezadowolenie?
Dziś dotknąłem tylko malutkiego skrawka tego wielkiego tematu jakim jest rola mediów, dziennikarzy, fotoreporterów w budowaniu życia artystycznego i kulturalnego. Sprowokowany komentarzem na blogu ASEPTYCZNY nie zastanawiam się jaka jest Coma, bo o tym napisał już Adrian, ale raczej widzę, że jest problem ludzi kultury w relacji z mediami. Pewnie dlatego, że jest wiele redakacji szukających zwyrodniałych sensacji i wtrącających sie w prywtne życie artystów. Ale czy to powód żeby traktować tak wszystkich? Przecież każdy jest inny ;)
Darek Młynarczyk
Zapraszam do przeczytania relacji i zobaczenia fotogalerii na blogu ASEPTYCZNY >>
Krótka relacja Pawła Górowicza:
Po małych problemach z akredytacją i szybkiej Akcji z naszym Redaktorem Naczelnym (DZIEKI DAREK !!) dostałem się do RBC. Pierwsza reakcja: "wow! tego można było się spodziewać". RudeBoy pełny a drugie tyle ludzi na zewnątrz raczyło się wszelkiej maści trunkami przy ledwie dochodzących dźwiękach z koncertu. Trochę po 20:00 Coma na scenie a przed sceną jeden wielki pisk małolat. Coma na scenie a z nimi jak zawsze Pan Rogucki. Zaczynają grać, atmosfera gorąca jak w piekle. Wszystko paruje ale obiektyw jeszcze nie, wiec robimy zdjęcia. Parę ujęć, spotkanie z redakcyjnym Kolegą (Aseptyczny)...iiiii total klapa. Tak jak na Dezerterze ekipa kapeli zabroniła używania lampy błyskowej. Szkoda, ech!, ich strata, nie bedą mieli dobrych zdjeć z Bielska ;) Za to małolaty z małpkami, które przystawiały aparat muzykom "10cm od twarzy" jakoś im nie przeszkadzaly. No cóż poradzić, taki kraj :) Podsumowując: atmosfera gorącą, klub wypchany po brzegi, set lista interesującą... kto nie był, może żałować :D :D
Zobacz fotogalerię Pawła Górowicza >>
- - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Chcesz na bieżąco znać kalendarz imprez i wydarzeń kulturalnych z powiatów: Bielsko-Biała, Pszczyna, Żywiec, Cieszyn?
Dopisz się do czwartkowego newslettera: Co ciekawego na ten tydzień?