![]() Rabaty Bielsko | ![]() Audiobooki | ![]() Forum Bielsko | ![]() Firmy Bielsko | ![]() Praca Bielsko | ![]() Sport Bielsko | ![]() Praca Żywiec | ![]() Nieruchomości |
Film „Naznaczony”
Nie oglądaj zdjęć z dzieciństwa!
Jako osoba sceptycznie nastawiona do kina grozy, miałam okazję zmierzyć się z horrorem „Naznaczony” Jamesa Wana, twórcy m.in. „Piły”. Spodziewałam się dreszczu emocji, wartkiej akcji i nieprzeciętnego poczucia strachu. Odczułam jedynie rozczarowanie…
„Naznaczony” miał być zjawiskiem na miarę swojego gatunku. Krytycy filmowi sądzili, iż dorówna filmowi „REC”, a także klasykowi kina grozy, czyli „Psychozie” Hitchcocka. Oczekiwania co do tej produkcji były zatem ogromne i chyba nazbyt wygórowane.
Według mnie, sam scenariusz filmu był dosyć ciekawy i początkowo wydawało się, że wpisuje się idealnie w tematykę horroru. Małżeństwo z dziećmi przeprowadza się do nowego domu, który wydaje się być skumulowaną materią zła, gdyż niemal od razu po przeprowadzce ich syn spada z drabiny, a następnie zapada w śpiączkę. Dom nawiedzają paranormalne zdarzenia, więc rodzice obarczając winą budynek za spotykane nieszczęścia, postanawiają zmienić miejsce zamieszkania. Okazuje się jednak, iż problem jest o wiele bardziej złożony, niezależny od budynku i tajemnic w nim zawartych. Dom jako miejsce kaźni, czy też tajemniczości i grozy, to powszechnie wykorzystywany motyw filmowy. Natomiast stan śpiączki jest na tyle niewytłumaczalny i irracjonalny, że aż sam prosi się o nadanie mu mistycznej warstwy. Te dwa kluczowe aspekty w „Naznaczonym”: dom i śpiączka mogły wykreować pełen niedomówień i strachu obraz, a zostały nieco trywialnie potraktowane.

Sądzę, że prawdopodobnie nietrafnie została dopasowana konwencja treści i akcji do obrazu. Film mógłby być ciekawszy i głębszy, gdyby ulokowany został w innym gatunku, np. w ujęciu psychologicznym. Większe skupienie się na odczuciach bohaterów i wgłębienie się w ich psychikę miało szansę spowodować wytworzenie akcji filmowej, będącej na peryferiach dramatu, filmu sensacyjnego, a nawet freudowskiej psychoanalizy. Tym bardziej, że film mógł o wiele więcej zaczerpnąć właśnie z psychoanalizy. Podróż w głąb siebie oraz lęki z dzieciństwa, to tylko niektóre elementy, które dzięki odpowiedniemu rozbudowaniu zbliżyłyby film do np. „Szóstego zmysłu”. Aspekt podróży astralnych syna zapożyczony z doświadczeń z dzieciństwa jego ojca mógł zostać bardziej rozwinięty.
Wydaje mi się, że wyznacznikiem dobrego horroru nie jest przerost formy nad treścią, a oddziaływanie na emocje przy pomocy jak najmniejszej liczby sugestywnych rekwizytów. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że na te słowa mogą oburzyć się fani horrorów epatujących ludzkimi wnętrznościami, piekielnymi zjawami i innymi podobnymi, przerysowanymi zjawiskami. W moim mniemaniu, horror powinien jednak oddziaływać w szczególności na ludzką psychikę, a nie wyłącznie na niejednokrotnie zwodny zmysł wzroku. Powinien przerażać tym, co nie zostaje ukazywane bezpośrednio na ekranie. To co niewidoczne najlepiej stopniuje napięcie, daje ujście wyobraźni i dowolność interpretacji. Gdy zaś, tak jak w przypadku „Naznaczonego”, widzimy dokładnie zarysowaną postać diabła, wówczas nasza wyobraźnia przestaje już pracować. Poza tym diabeł to tak silnie ulokowany wizerunek w ludzkim umyśle, że przedstawianie go w formie bajkowo-piekielnej tylko spłyca cały wydźwięk filmu.

Film zdaje się więc być niekompletny i niekonsekwentny. Jeśli jego twórcą jest reżyser „Piły”, to gdzie zatem to „filmowe mięso”? Jeśli lokuje się go obok kanonu horrorów, takiego jak „Psychoza” Hitchcocka, to gdzie stopniowane napięcie i niezapomniana muzyka? „Naznaczony” nie jest ani zbyt brutalnym horrorem, ani trzymającym w napięciu hipnotyzującym niedopowiedzeniem. Czym więc jest? Jest mieszanką wyżej wymienionych cech, a jeśli coś jest dwoiste, wówczas jest bezbarwne. Co prawda nie dostrzegamy w nim brutalności, a widzimy dosyć wyimaginowane zjawiska. Największy, domniemany potwór, to diabeł z czerwoną twarzą, który bardziej budzi politowanie niż strach.

Podsumowując, film zaczyna się ciekawie, a kończy się przewidywalnie. Choć nie ma w nim efektów specjalnych, zanadto bazuje na ograniczającej wyobraźnię obrazowości. Fani gatunku z pewnością nie zostaną w pełni usatysfakcjonowani, a laicy kina grozy, stroniący od tego rodzaju filmów, tacy jak ja, cóż - będą z siebie dumnie, iż przeżyli bezboleśnie oglądanie „horroru”… Zastanawiałam się, jakie jedno zdanie odda charakter „Naznaczonego” i przyszło mi na myśl takowe: Nie oglądaj zdjęć z dzieciństwa! Pozbawiając to stwierdzenie dodatkowego komentarza, mimo wszystko, zapraszam do kin w celu rozwikłania zagadki.
Katarzyna Handzlik