DFX (wśród znajomych Alien) a właściwie Bartosz Kasowski ma 25 lat i mieszka w Bielsku Białej. Jest DJ’em, producentem muzycznym oraz akustykiem.
Jak dla wielu osób na stałe związanych z muzyką przygoda z nią dla Aliena zaczęła się już we wczesnych latach młodości. Zapytany o to żartuje, że to mama chcąc rozwijać jego zainteresowania muzyczne puszczała mu do snu „Koncerty fortepianowe Marka i Wacka”. Początki z muzyką klasyczną zaowocowały późniejszym rozwijaniem zainteresowań pośród wielu gatunków oraz wśród wielu subkultur: od dance po punk i deathmetal.
Rok 2001 przyniósł zainteresowanie nurtem zwanym turntablizmem, czyli sztuką posługiwania się gramofonem poprzez tworzenie scratchy oraz muzyką techno. Wówczas idolem Bartosza stał się DJ Bad Boy Bill. Tak rozpoczęła się jego kariera jako DJ’a. Rozpoczęło się standardowo: szkolne dyskoteki.
Po kilku latach grania i rezydowania w kilku bielskich klubach (m.in. Tupot, Tlen, Arhythmia) Alienowi udało się pokazać na takich eventach jak Soundtropolis, Electro Shock czy Get electro funk z Hardy Hard'em. Udało mu się grać u boku wielu gwiazd polskiej i zagranicznej sceny muzycznej oraz w wielu znaczących klubach w Polsce.
Jego DJ’ska pasja popchnęła go w końcu w kierunku tworzenia remiksów oraz produkcji muzycznej. Zaczęło się także eksperymentowanie z żywymi instrumentami oraz obróbką wokalu, co doprowadziło do współpracy z hiphopowcami.
Zapytany o muzykę w jego życiu odpowiada „Muzyka jest moją pasją, zarówno pod względem środka artystycznego jak i czysto fizycznego zjawiska.” Tytuł pracy dyplomowej Bartosza Kasowskiego brzmiał „Adaptacja pomieszczenia gospodarczego na domowe studio nagrań”. Niedawno ukończył budowę swojego drugiego studia nagrań, które nosi nazwę 3/4 Underground Studio. Stał się także akustykiem na koncertach zespołu Psio Crew. Obecnie pracuje nad paroma albumami, obsługuje oraz organizuje koncerty i imprezy, a także współpracuje z wieloma artystami chcącymi rozwijać swoją pasję muzyczną podobnie jak on.
Strona internetowa ¾ Underground Studio: http://www.myspace.com/34udgs
Strona internetowa projektu Not4Fame: http://www.myspace.com/not4famecrew
Grać, grać, grać i cieszyć się życiem!
Aneta Błażejczyk: Wspominałeś, że to Twoja mama zaczęła rozwijać w Tobie zamiłowanie do muzyki już w dzieciństwie. Czy masz muzykę we krwi, czy też jest to zainteresowanie nabyte?
Alien: Nie da się nabyć takiego zainteresowania (śmiech). Albo się je ma albo nie. A jak się nie ma to nie powinno się tego robić. Jest taki cytat z "Chłopaki nie płaczą" mówi to Laska - "Powinieneś zastanowić się, co w życiu chcesz robić... i rób to" - ja chcę robić muzę, pomagać robić muzę, pozwalać słuchać muzy i uczestniczyć we wszystkim co z muzyką związane. Moja mama jest plastyczką, więc można powiedzieć, że sztukę mam we krwi.
Jeśli jesteśmy już przy rodzicach… Jak Twoi najbliżsi traktują Twoją pasję?
Cierpliwie! (śmiech) Mama i siostra bardzo mnie wspierają, dziadkowie narzekają, żebym usiadł i pytają dokąd ja tak pędzę - a studio przecież nie może czekać! Jeśli nie jestem w trasie albo w klubie, to siedzę w studiu. Tata tylko pyta ile ja z tego mam (śmiech), ale wiem, że to z troski. A nawet, jeśli nie uda mi się z tego żyć, to przynajmniej będę robił to, co lubię i będę miał, co dzieciom opowiadać.
W Twoim życiu ważniejsza jest muzyka czy rodzina? Jesteś w kwestii swoich zainteresowań gotowy na kompromisy?
Życie to ciągłe zmaganie się z kompromisami oraz mnóstwo wyrzeczeń. Jednak czasami trzeba przysiąść na tzw. czterech literach i odpocząć. Wtedy to właśnie spędzam czas z rodziną. Niestety nie często mi się zdarza. Noszę przy sobie nożyczki do paznokci, skarpetki i szczoteczkę do zębów, więc łatwo sobie wyobrazić, kiedy jestem w
domu... Rodzice rozumieją moją pasję, więc mam ich poparcie w tej kwestii, swojej rodziny jeszcze nie założyłem, ale gdy to nastąpi, to na pewno będzie ona na
pierwszym miejscu. Ciężko jedynie będzie znaleźć dziewczynę siedząc w studiu bądź w busie Psio Crew. No, ale trzeba mieć nadzieję (śmiech).
A czy taki ciągły pęd jakoś Ci się zwraca? Opłaca się być w Polsce DJ’em?
Powiem tak: nigdy nie chciałem grać dla pieniędzy. Nie robię też tego po to, żeby być sławnym. Po prostu to lubię! Przynosi mi to satysfakcję i zadowolenie. Jakby nie patrzeć jednak jest to drogie hobby. Chcąc zagrać godzinny set musze mieć vinyli za około 1500-2000zł. Wychodzę, więc z założenia, że skoro klub zarabia na mnie to, dlaczego ja mam nie zarobić grając w klubie? Tym bardziej, że nie są to małe pieniądze. Realia polskie są niestety takie, że właściciele często nie biorą pod uwagę kosztów DJ'a. Potem w lokalu gra taki "DJ Winamp", wszystko, co mu szef każe zagrać bądź to, co na Vivie jest w TOP10 no i stąd mamy taką kondycję muzyki, jaką mamy. Poziom jest niski jak pojęcie właścicieli klubów o dobrym nagłośnieniu (śmiech). Trzeba uświadomić sobie w dodatku, że bycie DJ'em w naszym pięknym kraju, to ciągła walka z prawem. My jesteśmy postrzegani jako złodzieje muzyki! Tymczasem na przykład w Niemczech jest tak, że to wytwórnia szuka DJ'i, którzy będą promować ich muzykę. Dają im najnowsze produkcje za darmo. To DJ'e ustalają TOP10 tzw.hitów parkietu! U nas jest to raczej odwrotnie: DJ grający w dyskotece musi się borykać z ZAIKSsem, Stoartem i reszta tych wszystkich stowarzyszeń. Wyobraź sobie, że według prawa to musiałbym, co tydzień wysyłać listę kawałków które będę grał do ZAIKSu w celu zatwierdzenia, że mogę je grać! (śmiech) Pomijając fakt, że polskie organizacje nawet nie mają 1% wykonawców, których kawałki grane są w klubach. Bo podejrzewam, że jakbyś się spytała na przykład takiego Aphrodite'a" czy kiedykolwiek dostał tantiemy z Polski to parsknąłby śmiechem pytając "A w którym stanie leży Polska?” Trzeba pamiętać o jeszcze jednej bardzo ważnej sprawie. Polskie środowisko muzyczne jest niesamowicie skorumpowane i hermetyczne. Od kilkunastu lat w radiu słyszymy te same kawałki Maryli Rodowicz albo inne napisane przez Cygana teksty o wszystkim i o niczym. Dlaczego jest tak, że np. któryś tam kraj skandynawski jako swój zespół reprezentujący ich kraj wystawił kapele grającą Drum'n'bass? Ilu znasz polskich wykonawców muzyki alternatywnej z Polski? A przecież wina leży w mediach! Jest mnóstwo zespołów, muzyków i DJ'i którzy grają za granicami polski i reprezentują nasz kraj bezinteresownie, o których nie mamy nawet zielonego pojęcia, że istnieją! Na przykład taki kawałek jak "Będę brał cię w aucie" wyprodukował Robert M. z Krakowa. On gra już od kilkunastu lat, a jego trasy zahaczają o Francję i Chiny! Dlaczego dopiero teraz słuchamy jego muzyki? Pomijając fakt, że nikt nie wie, że to nie Sokół i Pono. Bo oni zrobili tylko tekst, żeby to sprzedać tak jak Cygan dla Rodowicz. A czy Rodowicz zagrała kiedykolwiek na jakimś festiwalu jako reprezentantka naszego kraju za granicą? A na przykład jak graliśmy na Fusion z Psio Crew to podszedł do mnie jakiś Niemiec i powiedział, że jesteśmy rewelacyjni. Ma naszą płytę od roku i nie może przestać jej słuchać! A my to robimy z miłości do muzyki, nie dla kasy. W naszym kraju nikt tego nie docenia. Wyobraź sobie, że prowodyrem składanki "Polish roots”, na której zagościło Vavamuffin, Psio Crew, Kapela ze wsi Warszawa itp. jest Niemiec! To skandal! Przecież to "Polskie korzenie"! Jednakże pomijając te wszystkie przypadki mogę śmiało stwierdzić, że nie mam, co narzekać. Jest dobrze. Dopóki po każdym graniu będę mógł kupić parę płyt dopóty grał będę... O ile tylko znajdzie się, chociaż jedna osoba, która będzie chciała tego słuchać. Teraz jednak mam mniej czasu na DJ'kę. Więcej siedzę w studiu i w trasie z "Psiokami". Opłaca się. Ale kredyt na studio spłacać będę jeszcze długo (śmiech).

Przeszedłeś przez większość nurtów muzycznych i subkultur, na stałe pochłonęła Cię jednak muzyka elektroniczna. Z jakiego powodu? Co ma takiego w sobie, że to właśnie nią postanowiłeś zajmować?
Pojęcie "muzyka elektroniczna" jest o tyle fajne, że nie ujmuje w zasadzie gatunku. W sumie to coraz ciężej jest klasyfikować muzykę. Lubię tłuste, piłujące brzmienia syntetycznego basu i wprowadzającą w trans rytmikę oraz to, że jest to wszystko tak przewidywalne i nieprzewidywalne zarazem. Poza tym mogą tworzyć ją ludzie, którzy nie maja wykształcenia muzycznego, nie "klepią" kawałków dla kasy, tylko po to, żeby wyrazić emocje albo pomóc im się "wydostać" z człowieka.
Techno to muzyka bez słów, bez tekstu. Czy takie coś może w ogóle fascynować na dłużej?.
To właśnie bardzo drażliwy temat (śmiech). Często ludzie, którzy nie zagłębili się w tę muzykę oceniają to jako dudnienie często kojarzone z "extasy" i bijącymi się pod dyskotekach koleżkach w białych koszulach i włosach na żelu. Niestety fakt jest taki, że to stereotypy, które tak Polacy lubią, stworzyły z tej muzyki łomot i kojarzenie z "dyskotekami". Trzeba zaznaczyć, że to, co "leci" w dyskotekach to jedno, a imprezy techno to drugie - to słowem wstępu. Trzeba zrozumieć tę muzę i dać się jej ponieść, żeby wiedzieć, o co w niej chodzi. Pytasz "Czy takie coś może w ogóle fascynować na dłużej?" to może fascynować na lata, na całe życie. Słowa nie są potrzebne. To muzyka, która płynie i na swoich falach cię unosi, ale ciężko to wytłumaczyć, to trzeba lubić.
Każdy stereotyp ma jednak jakieś swoje podłoże, swoje przyczyny…
Przyczyna tkwi w mentalności. Jak "mochersi" widzą grupkę młodych ludzi, to już po policję dzwonią, a jak "dudni" to już wiadomo, że ćpanie. Fakt jest taki, że sami pozwoliliśmy, żeby takie stereotypy się narodziły. To smutne, ale sami jesteśmy sobie winni za to jak widziane jest młode bawiące się społeczeństwo. No, ale kiedyś tak samo patrzono na "dzieci kwiaty", a teraz te same "dzieci kwiaty" nie rozumieją nas jak ich rodzice i dziadkowie nie rozumieli ich. "Historia kołem się powtarza". To samo jest z muzyką. Kiedyś nie rozumiano Rocka, jak powstało Disco to wysadzono w powietrze publicznie płyty z tą muzyką na stadionie w Chicago, a teraz House i D'N'B jest używany w reklamach TV. Rock leci w radiu „na okrągło”. Raperzy występują w „Szansie na sukces”. Samego Techno jest chyba z 40 odmian! Teraz niezrozumiałe jest bawić się przy Dub Stepie, a na Fusion popłakałem się 10 razy skacząc ze szczęścia przy tej muzie! A podkreślę, że byłem zupełnie trzeźwiuteńki (śmiech). Także po prostu tak musi być, że coś szokuje, jest niedobre, bo niezrozumiałe, bo inne... Nasze społeczeństwo po prostu nie potrafi tak od razu się otworzyć na coś nowego. Widzę to jako DJ. Trzeba zagrać jakiś kawałek 1000 razy na imprezach, żeby zaczął się podobać. Bawimy się przy tym, co znamy i najlepiej, żeby refren można było nucić pod prysznicem (śmiech). Jesteśmy zamkniętym na nowości, mentalnie ubogim społeczeństwem ludzi niepotrafiących się cieszyć i bawić. Smutne to, ale prawdziwe.
Na płycie „Dekada” bielskiej formacji hiphopowej MeriDialu pojawił się Twój remix utworu „Przechooj”. Twoja interpretacja tego kawałka jest dosyć kontrowersyjna, dla tradycyjnych słuchaczy tego gatunku Twoja wersja może być wręcz nie do zaakceptowania. Dlaczego zrobiłeś to właśnie w ten sposób? Chciałeś pokazać swoje zamiłowanie do elektronicznych brzmień czy też zrobiłeś to z przekory?
W sumie to trochę z przekory, a trochę, dlatego, żeby nie było nudno. Muzyka ma to do siebie, że nie ma granic. Pomyślałem, że czemu nie zrobić tego właśnie tak. Jak ktoś nie akceptuje tego to znaczy, że jest bardzo ograniczony muzycznie i mu współczuje, ale przecież zawsze może zmienić utwór. Myślę że na singlu "Koncerty" poszło mi lepiej (śmiech).
Jakie imprezy, na których miałeś okazję zagrać stały się dla Ciebie niezapomniane?
Było ich kilka - naście (śmiech). Najlepsze są te imprezy, na których widzisz jak za każdym ruchem "fadera" podąża cały klub. Po prostu totalna integracja z ludźmi. Taka była np. "Electro Shock" w klubie "Inqbator" w Katowicach, graliśmy na dwóch edycjach w tym roku i każda była mistrzowska. Była jedna taka impreza w Raciborzu w klubie "Ozon”. Nielegalny plener w Goczałkowicach mhmmm… to była mega impreza! Bielskie Juwenalia tego roku też były fajne, zagrałem w projekcie mojego kolegi po fachu DJ’a Marcina Szatana - Diablo Production Show - kilku dobrych muzyków, wokalistka, DJ'e plus pokaz ognia - naprawdę fajny projekt i event. Tu chciałbym podziękować wszystkim obecnym na naszym występie za miłe przyjęcie i zabawę. Ale największa impreza, która zrobiła na mnie piorunujące wrażenie to "Fusion Festiwal" w Niemczech.Wow! Nic innego nie mogę powiedzieć, po prostu szał. MayDay, Sountropolis, Creamfields razem wzięte to pryszcz. Nie da się tego opisać: 50 000 ludzi, 18 scen każdego gatunku muzycznego przez 4 dni. Można jeszcze dodać, że nie było tam żadnego mainstream'owego artysty, a grało tam mnóstwo ludzi. Ta impreza zrobiła na mnie do tej pory największe wrażenie.

Czy myślisz, że w Polsce jest możliwe zorganizowanie imprezy na miarę takiego „Fusion Festiwal”? Czy ludzie słuchających różnych gatunków muzycznych byliby w stanie bawić się u nas na jednej imprezie?
Myślę, że będzie ciężko. Niestety nasze społeczeństwo ma sporo fobii, a na imprezach często agresja wisi w powietrzu. To bardzo przykre, kiedy trzeba kończyć imprezę, bo ktoś się pobił i rozwalił pół lokalu. Nie mówiąc już o tym szufladkowaniu subkulturowym i jakimś głupim przekonaniu, że jak ktoś słucha czegoś innego niż ja to jest wrogiem. No, ale takie mamy społeczeństwo. Zero tolerancji w każdej dziedzinie życia! Może jesteśmy w Europie, ale mentalnie to jesteśmy w średniowieczu. Muszę jednak przyznać, że powoli, bo powoli, ale da się odczuć zmiany. Dzięki tym wszystkim emigracjom za pracą, wracamy z dobrymi doświadczeniami i to czuć. Ostatnio byłem na takim festiwaliku (bo przy Fusion to teraz jest wszystko małe dla mnie (śmiech)) pod Andrychowem, "Common Live Festival". Też była scena rockowa, D'n'B i Transowa, więc można powiedzieć, że ciekawe połączenie i chyba impreza dała radę. Wiec da się, tylko czasu potrzeba i chęci.
Często grasz w bielskim klubie Arhythmia. Wynika to z sympatii do tego miejsca, przyzwyczajenia, dobrych warunków, czy też z całkiem innych przyczyn?
Klub Arythmia na początku był tylko jednorazową imprezą. Potem jak poznaliśmy się z właścicielem aka "Ryba" zaczęliśmy sobie nawzajem pomagać i jakoś tak po prostu dajemy sobie radę (śmiech). Lubię tam grać, bo w zasadzie to rodzinny klub, wszyscy się znamy i jest przyjemnie, atmosfera fajna i dobre drinki. Cóż chcieć więcej. (śmiech)
Drinki oczywiście bezalkoholowe? (śmiech) Jak to jest u DJ’ów z piciem w pracy?
No różnie to bywa... Wielu DJ'ów ma z tym spory problem, znam kilku (śmiech). Ja akurat mam takie podejście, że praca pracą, a wypoczynek wypoczynkiem. Owszem delikatnego drinka dla smaku nie odmówię. Kiedy pracuje jednak trzymam fason, bo szkoda by było nie pamiętać na drugi dzień nowego terminu grania bądź kilkoro fajnych nowo poznanych osób. To przykre jak widzisz ledwo stojącego na nogach Dj'a. Jakby nie patrzeć jesteśmy osobami narażonymi na opinie publiczną, a ludzie gadają... (śmiech).
Zajmujesz się także robieniem remiksów oraz produkcją muzyczną. Czy planujesz wydać swoją płytę lub stworzyć mixtape?
Na pewno będę chciał zrobić mixtape, który powoli się szkicuje. Mam tez zamiar zrobić płytkę z blendami pod moimi bitami oraz zrobić album z kawałkami artystów, którzy nagrywali u mnie, ale w totalnie innej stylistyce i interpretacji najmniej spodziewanej, oczywiście elektroniczną, ale to może być różnie. Oprócz tego jest jeszcze sporo imprez do zagrania, a ja chce grać, grać, i jeszcze raz grać! I cieszyć się życiem.
Masz swoje studio. Jakie zespoły miały możliwość u Ciebie nagrywać, z kim współpracujesz, komu starasz się pomagać w karierze muzycznej?
Staram się pomóc każdemu, kto jest tego wart, każdemu, kto ma zajawkę, a nie do końca ma możliwości. Jak mogę to pomogę, bo liczę, że mi pomogą jak będzie taka potrzeba. Nagrywają u mnie chłopaki z MeriDialu, ADK, Rudy, EMWU i RazzMaTAzz, Aicha, Karim, Zonq, Drobny, do niedawna jeszcze zDolne Przedmieście (UZR i Lu), ale nie daję rady w weekendy, więc przenieśli się do Mikołowa, ale współpracujemy dalej. Tworzę również z moim kuzynem aka Daniel La Crua taki kolektyw Dj'ski "Not4Fame" - on teraz gra więcej (ostatnio udało mu się w UK), ale jest sporo imprez w planie. Ostatnio zostałem akustykiem Psio Crew i często zespół siedzi u mnie komponując nową płytę. Poza tym sporo mieszanych projektów, jakieś reklamówki, spoty... Jest mnóstwo pracy.
Właśnie… Zespół Psio Crew. Opowiedz proszę jak doszło do tej współpracy i jak ona się układa.
Znamy się od prawie samego początku ich istnienia, jak skład dopiero się zawiązywał. Tak jak mówiłem wcześniej, pomagam każdemu, komu uważam, że warto pomóc, bo robi coś z pasją i zajawką, a oni właśnie tacy są! Pomagałem im jak potrzebowali kabli, mieli próby u mojego kuzyna na działce (śmiech). Kiedy doszło do zmian w szeregach Psio Crew, mój dobry przyjaciel Zonq został ich klawiszowcem, akustyk stał się odpowiedzialnym za sample i elektronikę w kawałkach, a ja dostałem propozycję zostania akustykiem - taka mała szarada. Zostałem oficjalnie mianowany członkiem zespołu przez managera, wiec chyba im się podoba (śmiech). Są naprawdę niesamowicie pozytywną ekipą, bardzo fajnie mi się z nimi pracuje, zawsze jest kupa śmiechu, choć trzeba przyznać, że dziewięcioosobowy zespół jest ciężki do ogarnięcia na scenie. Jeździmy po Polsce i za granicę, już trochę świata zwiedziłem z nimi. Nie ma, co ukrywać jest baaardzo pozytywnie.
.jpg)
Jakie są Twoje plany na przyszłość, jeśli chodzi o muzykę?
"Świat dzieli się na ludzi biednych i tych, co planują". Ja mam sporo planów, które stopniowo realizuję. Na pewno studio musi stać się firmą. Na pewno chcę zająć się promocją zarówno studia jak i artystów, trzeba zorganizować kilka koncertów... Są plany na parę imprez z gatunku techno, hip-hop. Ostatnio znajomi zrobili imprezę w Kinie Wenus w Pszczynie. Wyszła dobrze, więc chyba będzie następna. No jest naprawdę sporo planów, ale wszystko po kolei.
Tekst: Aneta (ata) Błażejczyk
Inni wykonawcy prezentowani w cyklu Scena Południe:.
Scena Południe: Afirmacja >>
Scena Południe: 6 Trainers >>
Scena Południe: DJ WBK >>
Scena Południe: Karim >>
Scena Południe: Staf >>
Scena Południe: DJ PP>>
Scena Południe: Młody>>
Znasz fajną kapelę, młody zespół, samemu grasz lub tworzysz muzę?? To szansa na promo za free! Zapraszamy wszystkich muzyków i zespoły z regionu działania portalu (powiaty: bielski, żywiecki, pszczyński, cieszyński) do przysyłania informacji dotyczących twórczości na adres redakcji: redakcja@bb365.info
Puszczamy info o koncertach, demóweczkach, nowych klipach i prezentujemy dokonania - wystarczy trzymać kontakt.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Chcesz na bieżąco znać kalendarz imprez i wydarzeń kulturalnych z powiatów: Bielsko-Biała, Pszczyna, Żywiec, Cieszyn?
Dopisz się do czwartkowego newslettera: Co ciekawego na ten tydzień?