Karim to jedyny przedstawiciel bielskiego zespołu MeriDialu, który zdecydował się na karierę solową. I nie należy się w tym fakcie doszukiwać specjalnych sensacji. Nie jest to wiadomość zbyt nowa, zaskakująca ani skandaliczna. Choć Karim pewnie nie raz usłyszał komentarze na ten temat – mniej lub bardziej przyjazne. Dla mnie nieważne jest, czy ta decyzja wynikała z prywatnych ambicji, chęci oderwania się od grupy, czy też zwykłego testu dla samego siebie pod hasłem „czy dam radę?” Istotne jest to, że miał w sobie wystarczająco samozaparcia, by nagrać kilka solowych albumów.
Co w jego rapie irytowało mnie najbardziej? Gdy słucham pierwszych płyt, nie mogę pozbyć się wrażenia, że ciągle ktoś mnie poucza, a takie moralizatorstwo jest męczące. I czekałam na taki utwór, jaki pojawił się na płycie „Znowu to samo”, w którym Karim rapuje „nie przyszedłem tu wyznaczyć ci drogę, bo skończyłem z tym nałogiem, ty nie pytaj jak i co”. Mnie takie oświadczenie przekonuje. Nie po to przecież wrzucamy CD do odtwarzacza, by ktoś mówił nam jak mamy postępować.
Wracając do tego samozaparcia, uporu i odwagi – cieszy mnie to, że znajdują się na rapowej scenie jeszcze takie osoby, które oprócz chęci, mają także talent i potrafią umiejętnie go wykorzystać. Patrząc bowiem na poczynania artystów ,nic nie boli tak bardzo, jak niewykorzystane umiejętności. „Rap łap to - wiesz, że warto” – to maksyma chętnie używana przez Karima, a także przez pozostałych członków MD, jak i grupy Rap Łap To. Używana na tyle chętnie, że nadchodząca płyta solowa tego rapera, będzie zatytułowana „Wiem, że warto”. Premiera zaplanowana jest na drugą połowę tego roku. Czy warto kupić i przesłuchać?
„Ty jeszcze nie wiesz? Ja wiem, że warto…”
Karim, a właściwie Konrad Kazanecki ma 24 lata i pochodzi z Bielska-Białej. Obecnie mieszka we Wrocławiu, gdzie studiuje dziennikarstwo muzyczne na Dolnośląskiej Szkole Wyższej. Na swoim koncie ma już 3 albumy solowe, („Taki zwykły chłopak”, „Rap wbity w bity (EP)”, „Koszmar powraca”) oraz 4 nagrane wspólnie z Młodym, Miękim i Stafem, jako zespół MeriDialu („Wiesz, że warto”, „Materiał przeterminowany”, „Znowu to samo”, „Dekada”). Obecnie trwają prace nad nową płytą solową Karima „Wiem, że warto” oraz kolejną produkcją składu MeriDialu.
„Hip-Hop w moim wypadku to nie był sezon”
Aneta Błażejczyk: Jak oceniasz kondycję śląskiego rapu?
Karim: Bardzo dobrze. Myślę, że żaden region w Polsce nie ma takiego potencjału jak Śląsk. Mówię tu o ilości osób tworzących hip-hop na wysokim poziomie, co niestety nie idzie w parze z szeroko pojętym marketingiem w tej dziedzinie.
A.B.: Jak odnosisz się do opinii wielu słuchaczy mówiącej o tym, że produkcje na południu Polski zawsze wychodzą z opóźnieniem?
K.: Patrząc na przekładaną premierę płyty Fokusa, to coś w tym jest, patrząc na naszą, niekoniecznie, bo ukazała się w ustalonym terminie. Różnica polega na tym, że my wydaliśmy nielegal, a Fo płytę na legalu i może właśnie tu jest największy problem. Zrobienie dobrego materiału to połowa sukcesu, później trzeba zadbać, żeby trafił na półki w sklepie i o jego promocję. Myślę, że Śląsk cierpi właśnie na braki w tej drugiej połowie sukcesu.
A.B.: Jak myślisz, co jest przyczyną marnowania talentów przez tak dobrze zapowiadających się twórców?
K.: Z jednej strony wpływ mają na to kwestie, o których pisałem wyżej (brak promocji itp.). Z drugiej myślę, że wiele osób za bardzo przejmuje się niepowodzeniami i najzwyczajniej poddają się.
A.B.: Twój najnowszy singiel nosi tytuł "W toku". W toku jest także Twoja płyta. Jak idą przygotowania? Kiedy możemy spodziewać się Twojego albumu? Czy w takim razie możemy liczyć, że ukaże się w zapowiadanym terminie?
K.: Zaplanowałem sobie, że płyta ukaże się w 2009 roku. Myślę, że materiał będzie skończony do maja i wtedy drugą część roku będę mógł poświęcić na kwestie związane z jego wydaniem. Mam nadzieję, że uda mi się dotrzymać terminu.
A.B.: Będzie to Twój czwarty solowy album. Próbujesz więc przełamać zasadę "do trzech razy sztuka". Ale jeśli nie do trzech, to do ilu? Jak myślisz jak długo pozostaniesz jeszcze w rap-grze?
K.: Myślę, że slogan „do trzech razy sztuka” nie ma odniesienia w tym, o co pytasz. Nie zakładałem sobie nigdy ilości płyt, które nagram. Myślę też, że nie muszę już nikomu udowadniać, że hip-hop w moim wypadku, to nie był sezon. Zresztą niczego nie chcę udowadniać. Jak długo będę nagrywał? Nie zadaję sobie takiego pytania.
A.B.: Doszły do mnie informacje, że Twoja płyta "Wiesz, że warto" wyjdzie już na legalu, czyli ukaże się w sklepach. Potwierdzasz tę informację?
K.: Taki jest plan.
A.B.: Jeśli tak: czy czujesz się już na tyle dobry i doświadczony pod względem muzycznym, by odważyć się na taki krok i wyjść z podziemia?
K.: Nagrywam taką płytę, z której będę sam w pełni zadowolony. Jeśli znajdzie się na półkach, będzie to znaczyło, że byłem na to gotowy.
A.B.: W polskiej branży muzycznej przeżywamy ostatnio dosyć spory kryzys. Jak myślisz, czy istnieje sposób, by przekonać słuchaczy, że warto kupować oryginalne płyty?
K.: Z tego, co się orientuję, mamy kryzys nie tylko w branży muzycznej, ale ogólnoświatowy (śmiech). Nie wiem czy istnieje taki sposób. Poruszałem ten temat już na wielu płaszczyznach i powiedziałem, co o tym myślę. Już się nad tym nie zastanawiam.
A.B.: Zapowiadasz, że na "Wiem, że warto" pojawi się wielu producentów. Czy możesz zdradzić kto to będzie?
K.: Niech to zostanie jeszcze tajemnicą. Powiem tyle, że ta płyta to będzie wielki kolaż producencki. Chyba żaden beatmaker nie dał na album więcej niż dwa bity.
A.B.: Mówisz niewiele na temat nowej płyty. Nie wiemy kim będą producenci, jakich gości możemy się spodziewać, ani przez jaką wytwórnię zostanie wydana. Co więc możemy uznać za pewne?
K.: Nie podaję listy producentów i gości, bo to jeszcze nie ten moment. Temat wytwórni to póki co wielka niewiadoma, mam kilka pomysłów, ale każdy jest na razie szkicem. Pewny jestem tego, co robię i że dotrę do celu tą lub inną drogą. Pewne jest także to, że w marcu zobaczycie pierwszy teledysk promujący płytę.
A.B.: Twoja solowa kariera wynika z prywatnych ambicji, chęci odcięcia się od zespołu MeriDialu, czy z całkiem innych powodów?
K.: Myślę, że to pytanie całkiem bezpodstawnie pojawia się ostatnio zbyt często. Ludzie doszukują się jakiejś sensacji typu: „Karim olał chłopaków ze składu i chce zrobić z siebie gwiazdę”. Nie psujcie sobie krwi. Nie od dziś nagrywam płyty solo. Robiłem to jeszcze zanim wydaliśmy pierwszy nielegal z MD. Dla zainteresowanych, rozmawiamy już z chłopakami o następnym albumie, zbieramy bity, będzie tłusto!
A.B.: Przypuśćmy, że ktoś kompletnie nie zna Twojej twórczości - jak opisałbyś (żeby nie powiedzieć - zareklamował) swoją muzykę?
K.: Mam w głowie kilka zdań na temat tego, jak mógłbym to opisać, ale nie zrobię tego, ponieważ nie chcę nikogo nastawiać z góry. Lepiej jak odbiorca sam to sobie zinterpretuje.
A.B.: Dlaczego więc przeciętny słuchacz, który zobaczy Twoją płytę na półce w sklepie, miałby ją kupić?
K.: Bo wie, że warto.
A.B.: Słuchając Twoich nielegali sprzed lat trudno uwierzyć, że rapuje to ten sam Karim. Jak - z perspektywy czasu - oceniasz tamte płyty? Podchodzisz do nich z przymrużeniem oka, z sentymentem, czy może ze wstydem?
K.: Najpierw chciałbym wiedzieć co masz na myśli mówiąc: „trudno uwierzyć, że rapuje to ten sam Karim”?
.jpg)
A.B.: Nie ulega wątpliwości, że zmienił się Twój flow, sposób rymowania, tematyka, a także, a może przede wszystkim, że jesteś obecnie kilka poziomów wyżej.
K.: Więc tak jak powiedziałaś, nie jest tajemnicą, że „Taki Zwykły Chłopak” to materiał, na jaki było stać szesnastolatka. „Koszmar Powraca” to już może moment, w którym znalazłem swój styl, a „Wiem, Że Warto” pokaże, na co stać mnie teraz. Wracając do Twojego pytania myślę, że „sentyment” to najbardziej trafne słowo, „przymrużenie oka” też występuje, natomiast na pewno nie ma tu miejsca na „wstyd”.
A.B.: "Nie przyszedłem tu wyznaczyć Ci drogę" - te słowa sugerują, że odchodzisz od pouczania za pomocą swojego rapu. Jaki więc cel - według Ciebie - powinna spełniać muzyka?
K.: Mamy już tylu nauczycieli, że naprawdę wystarczy. Doszedłem do wniosku, że moja twórczość będzie lepsza, kiedy będę pisał o sobie. Przedstawiał swój punkt widzenia, zamiast pouczania. Jeśli ktoś wyciągnie z tego jakąś wskazówkę dla siebie to extra, ale nie jest to moim celem. Poza tym spotkało mnie kilka sytuacji, w których uświadomiłem sobie, że niektórzy ludzie biorą ten rap jak biblię, a ja nie chcę być dla nikogo wzorem do naśladowania.
A.B.: A kto dla Ciebie jest wzorem do naśladowania?
K.: Chyba nie mam takich. Jest wiele osób, które są dla mnie autorytetami i mam do nich ogromny szacunek. Dotyczy to zarówno muzyki, jak i życia codziennego, ale nie staram się być taki, jak oni. Najlepiej jak każdy buduje siebie sam.
A.B.: "Też tam byłem, też zaspokoiłem oko, ale wiedziałem, że wrócę i dobrze wiedziałem dokąd" czy to znaczy, że jesteś przywiązany do swojego kraju, czy też może jesteś lokalnym patriotą?
K.: Znaczy to tyle, że nie nadaję się do życia za granicą. Byłem w Wielkiej Brytanii trzy lata i nie przeszło mi przez myśl, żeby tam zostać na stałe. Dalej tam latam do znajomych, do pracy, podszkolić język, kupić kilka fajnych płyt, ale chyba mam za duży sentyment do Polski, żeby była tylko miejscem wypadowym na wakacje. Jest w tym trochę paradoksu, bo tak naprawdę, chyba wszystkie aspekty życia wyglądają tam lepiej niż w Polsce. Nie miałem tam nigdy uczucia problemu finansowego, ludzie na ulicach są jakoś bardziej mili niż w Polsce, cała administracja kraju działa bez zarzutów i wiele innych spraw, które przemawiają za tym żeby tam zostać. Nie wiem, może jest w tym jakaś namiastka patriotyzmu.
A.B.: Wywiad jest dla portalu bb365.info, który informuje ludzi o sprawach związanych z Bielskiem i okolicami. Jak oceniasz poziom imprez i wydarzeń kulturalnych w tym mieście? Jakie możliwości daje Bielsko młodym ludziom, takim jak Ty?
K.: Ogólnie jest słabo. Oczywiście są wydarzenia typu „Bielska Zadymka Jazzowa”, która to jest uznawana za jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy festiwal jazzowy w Polsce i nie jest to moja opinia, ale osób związanych mocno z jazzem i bynajmniej nie z Bielska. Natomiast, jeśli chodzi o możliwości, jakie daje miasto młodym ludziom do rozwoju artystycznego, są mierne. Nie mówię tu o sobie, bo dzisiaj potrafię sam sobie zorganizować miejsce do nagrań, koncert itp. Chodzi o to, że często dochodzą do mnie głosy młodszych graczy, którzy chcą zagrać koncert, nagrać demo, a nie mają gdzie. Niech ta moja wypowiedź będzie małym apelem do władz miasta. Hip-Hop nie musi być kojarzony z szerokimi spodniami, wulgaryzmami i używkami. To jest kultura, która zawiera w sobie twórcze elementy, jak graffiti, breakdance, rap i wiele innych. Otwórzcie dzieciakom sale gimnastyczne, żeby mogły ćwiczyć taniec, zorganizujcie więcej miejsc do malowania graffiti, stwórzcie studio, w którym będą mogły tworzyć, może jakiś koncert, w ramach konkursu na najlepszy skład. Możliwości na to, żeby to miasto przyciągało, jest dużo. Mało jest ludzi, którzy o to dbają.
Tekst: Aneta Błażejczyk
Zdjęcia: Kuba Dobek
Inni wykonawcy prezentowani w cyklu Scena Południe:
Scena Południe: 3R Salam Sound System >>
Scena Południe: Afirmacja >>
Znasz fajną kapelę, młody zespół, samemu grasz lub tworzysz muzę?? To szansa na promo za free! Zapraszamy wszystkich muzyków i zespoły z regionu działania portalu (powiaty: bielski, żywiecki, pszczyński, cieszyński) do przysyłania informacji dotyczących twórczości na adres redakcji: portal@bb365.info. Puszczamy info o koncertach, demóweczkach, nowych klipach i prezentujemy dokonania - wystarczy trzymać kontakt.