![]() Rabaty Bielsko | ![]() Audiobooki | ![]() Forum Bielsko | ![]() Firmy Bielsko | ![]() Praca Bielsko | ![]() Sport Bielsko | ![]() Praca Żywiec | ![]() Nieruchomości |
Przedstawiamy kolejny wywiad z artystą z cyklu „Bardzo bielska Bielska Jesień”. W publikowanych co tydzień wywiadach prezentowane są sylwetki malarzy z Bielska-Białej i regionu, których prace zostały docenione i wybrane przez jury do wystawy finałowej 40. Biennale Malarstwa „Bielska Jesień 2011”. Wywiady powstają we współpracy Galerii Bielskiej BWA – organizatora konkursu – i portalu BB365.info – patrona medialnego wydarzenia.
Kolejną prezentowaną artystką jest Małgorzata Rozenau z Bielska-Białej.
Małgorzata Rozenau (ur. 1971) – studiowała w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, na Wydziale Grafiki w Katowicach. Dyplom uzyskała w Pracowni Druku Wklęsłego prof. Stanisława Kluski oraz w Pracowni Rysunku i Malarstwa prof. Jacka Rykały w 1996 roku. Stypendystka Ministra Kultury i Sztuki (1996). Współtworzyła grupy artystyczne: SECTO, Turerzy, Grupa Laokona. Laureatka (wspólnie z Michałem Kopaniszynem) III nagrody za projekt „Hipersztuka” (2004) w Wystawie Sztuki organizowanej przez Galerię Bielską BWA. Jest autorką pięciu wystaw indywidualnych, m.in.: w Galerii Bielskiej BWA (2005), Galerii Zachęta – Piwnicy Margaux w Częstochowie (2006), North Wales School of Art. and Design w Wrexham (Wielka Brytania, 2009). Brała udział w licznych wystawach zbiorowych. Podczas 40. Biennale Malarstwa „Bielska Jesień 2011” otrzymała wyróżnienie regulaminowe.
„Mild as May” (z ang. łagodne jak maj) jest tytułem jednej z Pani prac prezentowanych na tegorocznej wystawie i bezpośrednio nawiązuje do reklamy znanej marki papierosów, których – jak wiemy – reklamowanie obecnie jest zabronione. Czy często dokonuje Pani analizy konkretnych reklam? Czy malując zastanawia się Pani, czy coś jest poprawne politycznie? Skąd wzięło się w ogóle Pani zainteresowanie reklamą?
Malując, nie zastanawiam się nad poprawnością polityczną. Nie jestem politykiem, na szczęście. Jestem tylko obserwatorem wyczulonym na absurd. A reklamą interesuję się z kilku przyczyn. Wiele lat pracowałam jako grafik reklamowy, zbierając różne doświadczenia. Poza tym, to zainteresowanie wzięło się z wzajemności. Reklama nieustannie zawraca mi głowę, wychodzi z inicjatywą, interesuje się mną (jako potencjalnym nabywcą), więc przez grzeczność też się jej przyglądam. Okazuje się, że oprócz znanej teraźniejszości, ma także bogatą przeszłość, a prawdziwe życie niektórych wymyślonych reklam może być naprawdę fascynujące.

Małgorzata Rozenau, Mild as May, 2010, akryl, olej, płótno, 100 x 60 cm
W grudniu 2010 roku obroniła Pani pracę doktorską w dość nietypowym miejscu, bo w galerii handlowej. Skąd pomysł na taką przestrzeń?
Z życia wzięty. Uznałam za sensowne obronić prace, których tematem jest konsumpcja w jej własnej świątyni. Jeszcze bardziej zbliżyć się do tematu poprzez kontekst miejsca. Zaanektować je, pokazać celowo. To jak ustawianie lustra. Chciałam powiedzieć: „zobaczcie sami” (moment wypadł akurat na przedświąteczne szaleństwo zakupów). Dla mnie to przesłanie i ta „zgrywa” były jasne. A jednocześnie obrazy, które konfrontowałam w tej przestrzeni i tekst pracy były zupełnie szczere i traktuję je serio.
Bielsko-Biała jest miastem, w którym znajduje się wiele hipermarketów i centrów handlowych. Czy ten fakt może być inspirujący?
Może, w takim samym stopniu dla zakupoholika na wiecznym debecie, jak i dla kogoś, kto reaguje, choćby ironią na różne idiotyzmy, sztuczne instrukcje i nakazy hiperświata. Może podziałać również na tych, którzy chcą wykorzystać potencjał takiego miejsca, czyli możliwość szybkiego dotarcia do szerszego grona odbiorców i przekraczając konwenanse, uczynić jakieś doświadczenie żywym i prawdziwym. Wszystko zależy od tego, co ma się do powiedzenia i jaki jest pomysł. Centra handlowe, przestrzeń publiczna sama w sobie, są bardzo ciekawym miejscem, w którym cały czas dzieją się różne historie. Wystarczy się tylko zatrzymać.

Małgorzata Rozenau, The End, 2011, akryl, olej, płótno, 70 x 100 cm
Sztuka na sprzedaż, sztuka na zamówienie, centra handlowe nazywane galeriami, to chyba niejedyne elementy, w których możemy szukać podobieństwa sztuki z reklamą i komercją? Czy nie jest tak, że granica zaczyna się często zamazywać?
To są zjawiska żywe, więc istnieje wymiana i przenikanie. W obie strony. Reklama korzysta z języka sztuki, a sztuka, zarówno prace, jak i całe wystawy bywają czasem niemal marketingowym produktem. Podobieństw jest wiele, także w sposobach dotarcia do odbiorcy. W obu przypadkach chodzi o zatrzymanie na moment, przyciągnięcie uwagi widza i wciągnięcie w swój obszar. Jednak za reklamą, nawet najbardziej artystyczną, zawsze stoi produkt, który trzeba sprzedać, stoi biznes i jego plan. Za sztuką - najczęściej stoi po prostu człowiek. I to dość samotnie. Więc różnice jakościowe, w szczerości, wrażliwości są wyraźne i mają się całkiem dobrze.
Dwa lata temu również mogliśmy oglądać Pani prace na wystawie pokonkursowej „Bielska Jesień 2009”. Jakie znaczenie ma dla Pani wyróżnienie podczas tegorocznego konkursu?
Bardzo mnie cieszy. To zapowiedź przejścia do kolejnego etapu. Za dwa lata, jeśli dobrze oceniam tendencję zwyżkową, powinna wypaść nagroda :).
Dziękuję za rozmowę.
Opracowanie: Justyna Łabądź
Fotorelacja z wystawy "Bielska Jesień 2011" >>
Więcej o "Bielskiej Jesieni 2011" na stronie internetowej BB365 >>
Więcej o "Bielskiej Jesieni 2011" na stronie internetowej Galerii Bielskiej BWA >>