![]() Rabaty Bielsko | ![]() Audiobooki | ![]() Forum Bielsko | ![]() Firmy Bielsko | ![]() Praca Bielsko | ![]() Sport Bielsko | ![]() Praca Żywiec | ![]() Nieruchomości |
Przedstawiamy kolejny wywiad z artystą z cyklu „Bardzo bielska Bielska Jesień”. W publikowanych co tydzień wywiadach prezentowane są sylwetki malarzy z Bielska-Białej i regionu, których prace zostały docenione i wybrane przez jury do wystawy finałowej 40. Biennale Malarstwa „Bielska Jesień 2011”. Wywiady powstają we współpracy Galerii Bielskiej BWA – organizatora konkursu – i portalu BB365.info – patrona medialnego wydarzenia.
Kolejną prezentowaną artystką jest Paulina Poczęta z Chruszczobrodu.
Paulina Poczęta (ur. 1980) – studiowała w Instytucie Sztuki na Wydziale Artystycznym w Cieszynie Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Dyplom z grafiki warsztatowej uzyskała w pracowni prof. UŚ Józefa Knopka w 2005 roku. Jest autorką około dziesięciu wystaw indywidualnych, m.in.: „Zasłona firana”, Instytut Sztuki w Cieszynie (2008); „Ja jak to”, EXPE Galeria Eksperymentalna ZPAP w Bielsku-Białej (2010); „Patrzą na Ciebie oczy świętej”, Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej „Baszta Czarownic” w Słupsku (2011). Brała udział w kilkudziesięciu wystawach w kraju i za granicą. W 2011 roku uczestniczyła m.in. w: VII Triennale Polskiego Rysunku Współczesnego, Muzeum Kresów w Lubaczowie; Międzynarodowej Wystawie „Satyrykon” w Legnicy, Guanlan International Print Biennial, Guanlan Original Printmaking Base w Shenzhen (Chiny).

Paulina Poczęta, Na obiad dziś gołąbki, 2011, akryl, technika mieszana, płótno, 50 x 30 cm
Na swoich obrazach często przedstawia Pani samą siebie. Czy tworząc te liczne autoportrety poszukuje Pani swojej tożsamości?
W jakimś sensie tak. Sztuka i twórczość są dla mnie pewnego rodzaju sposobem odkrywania rzeczywistości i negocjowania jej prawdziwości, ale również ciągłym procesem rozwijania się i organizowania doświadczeń związanych z moim życiem. To wszystko składa się w dużym stopniu na próbę określenia tożsamości, która również nie jest czymś stałym.
Widoczne jest w Pani pracach bazowanie na błędach językowych, na słowie i jego dwuznaczności. Skąd to wykorzystywanie innych, czasami absurdalnych znaczeń słów?
Nie wiem dlaczego, ale lubię zestawienia szacownego z małostkowym. Jest to pewnie suma różnych czynników składających się na tak zwane życie i to, jacy jesteśmy. Moje prace często posługują się pospolitym językiem najprostszych skojarzeń, banalnych zestawień, prostych rozwiązań, a „koślawizny” i przeinaczenia pomagają mi skupić uwagę na rzeczach małych, które tak naprawdę są wielkie. Poza tym myślę, że to rodzaj poezji.

Paulina Poczęta, Domino, 2010, akryl na płótnie, 20 x 20 cm
Zajmuje się Pani tworzeniem obiektów, rysunkiem, malarstwem, grafiką i fotografią. Czy któraś z tych dziedzin jest szczególnie ważna?
W dużej mierze fotografia, bo to ona jest zazwyczaj pierwsza i bliska – taka „podglądaczka”. Aparat często towarzyszy mi w codziennych krokach. To właśnie z fotografii czerpię, przeglądam ją, zestawiam, próbuję podsumować albo podzielić. Po dłuższym oglądzie wykorzystuję fotograficzne zapisy do mojego malarstwa, rysunków, obiektów. A potem, to już nie potrafię powiedzieć, co jest ważniejsze, bo to zależy od konkretnej pracy. Moją twórczość określiłabym jako zagapienie się na to, co mnie otacza, rozpamiętywanie tego, co mnie doświadczyło i analizowanie sytuacji, które mnie spotykają i kształtują. Jeśli chodzi o obiekt, to wydaje mi się, że bardziej go odnajduję niż kreuję i opiekuję się nim, ocalam od zapomnienia, przywracam „po swojemu”. Malarstwo jest już bardziej kreacyjne. Podobnie jak rysunek, poprzedzone jest etapem wymyślenia koncepcji i sposobu kreacji. A w grafice pojawiają się te wszystkie etapy naraz, sumują doświadczenia.
Prowadzi Pani zajęcia w cieszyńskim Instytucie Sztuki. Czy stara się Pani inspirować swoich studentów?
Obecnie prowadzę zajęcia z Rysunku i Interdyscyplinarne Projekty Twórcze. Jeśli chodzi o rysunek, to zazwyczaj zwracam studentom uwagę na sposób, w jaki postrzegamy rzeczywistość, a często jest to sposób zakłamany przyzwyczajeniem patrzenia, a nie widzeniem – i to dotyczy wszystkich nas zajmujących się w jakimś stopniu sztuką. Pozostałe zajęcia są bardziej eksperymentalne – dzielę się ze studentami swoją wiedzą, tym, co udało mi się zobaczyć, czy doświadczyć, czymś ich „zarazić”. Chciałabym czasem, żeby „zachorowali” na coś, zamiast być wciąż zdrowymi i przez to nijakimi, obojętnymi na to, co ich spotyka. Więc tak – staram się inspirować swoich studentów.

Paulina Poczęta, Nie za ciasno?, 2010, akryl, płótno, 30 x 20 cm
Jakie znaczenie ma dla Pani wzięcie udziału w tegorocznej wystawie „Bielska Jesień 2011”?
Duże. Pierwszy raz swoje zgłoszenie do „Bielskiej Jesieni” posłałam na poprzednią edycję, zakwalifikowałam się i wydarzyło się wiele dobrego. Odbiór ludzi oglądających, pozytywne reakcje, sprzedane prace i dalsze zdarzenia – tego się nie spodziewałam. I teraz udział w tej jubileuszowej wystawie... Bardzo cieszę się z tego, że moje małe malarskie autoportrety zostały dostrzeżone wśród bardzo wielu innych nadesłanych prac malarskich. „Bielska Jesień” to konkurs, który jako taki ma swoje regulaminowe obostrzenia, a te mogą być traktowane jako właściwe lub nie. Myślę, że właśnie rozpoczyna się burza nad „Bielską Jesienią”, sądząc po niektórych tekstach w periodykach o sztuce (papierowych i internetowych). Teraz na tak zwanym topie są konkursy, w których prym wiodą prace wideo, o których krytycy sztuki i kuratorzy mogą wiele więcej dyskutować i dostosowywać prace do swoich wizji. Ale to, co wypisują oni o konkursach, nie zawsze pokrywa się z tym, co odczuwają odbiorcy oglądający wystawy pokonkursowe. A ja lubię jesień, szczególnie bielską.
Dziękuję za rozmowę.
Opracowanie: Justyna Łabądź
Fotorelacja z wystawy "Bielska Jesień 2011" >>
Więcej o "Bielskiej Jesieni 2011" na stronie internetowej BB365 >>
Więcej o "Bielskiej Jesieni 2011" na stronie internetowej Galerii Bielskiej BWA >>